Metale taniały wczoraj po obu stronach Atlantyku. Spadek cen na tym rynku trwa od początku tygodnia. Przyczyną obecnej przeceny jest przede wszystkim obawa, że zapowiadane kolejne podwyżki stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych spowodują spowolnienie tempa wzrostu tamtejszej gospodarki. W takiej sytuacji niewątpliwie spadłby popyt na metale używane zarówno w przemyśle, jak i w budownictwie.
Od kilku dni giełdy metali informują też o wzroście zapasów w monitorowanych przez nie składach miedzi i aluminium. Świadczy to o spadku popytu. Żadna duża firma nie informowała bowiem o znaczącym zwiększeniu produkcji. Przeciwnie, w ub. tygodniu Gwinea była ogarnięta strajkiem generalnym, który wstrzymał prace również w tamtejszych kopalniach boksytów. Alcoa zapewniła jednak, że nie spowoduje to zmniejszenia produkcji w jej hutach, mimo że Gwinea ma jedną trzecią udokumentowanych światowych zasobów boksytów.
Firma konsultingowa Brook Hunt opublikowała natomiast prognozę, z której wynika, że w latach 2005-2015 produkcja aluminy wzrośnie o 30 mln ton, a popyt na ten podstawowy surowiec do produkcji aluminium zwiększy się o 27,5 mln ton. W minionym roku popyt przewyższał podaż i alumina zdrożała o 50%.
Na Londyńskiej Giełdzie Metali za tonę aluminium w kontraktach trzymiesięcznych płacono wczoraj po południu 2365 USD, o 75 USD, 3% mniej niż na poniedziałkowym zamknięciu. W miniony wtorek na zamknięciu sesji aluminium kosztowało w Londynie 2420 USD za tonę.