Złoty potaniał wczoraj do euro o 5 groszy, czyli o 1,3%. Od 2 marca (pierwszy dzień wyprzedaży) nasza waluta straciła już 3,7%. Wczoraj na otwarciu rynku euro kosztowało 3,85 zł (we wtorek na zamknięciu 3,82 zł). - Przed południem mieliśmy pierwszą falę wyprzedaży naszej waluty, w efekcie której kurs euro wzrósł do 3,88 zł. Później sytuacja się nieznacznie uspokoiła, a kurs spadł do 3,86 zł - relacjonuje Andrzej Krzemiński, diler walutowy z BPH. - Druga fala przeceny złotego przyszła po południu. Najpierw kurs euro ponownie osiągnął poziom 3,88 zł, a potem doszedł do 3,9 zł - dodaje. Pod koniec dnia wspólną walutę wyceniano na 3,89 zł.
Powody wyprzedaży złotego były te same co dzień wcześniej: ucieczka międzynarodowych inwestorów z rynków wschodzących. Te same czynniki spowodowały dalszą przecenę polskich obligacji (czyli wzrost rentowności). - Na otwarciu rynku inwestorzy pozbywali się naszych papierów. Sytuacja poprawiła się na chwilę po aukcji 20-latek przeprowadzonej przez Ministerstwo Finansów. Po południu znowu była wyprzedaż - mówi Sebastian Włodarczyk, diler obligacji z Banku Handlowego. Obligacje 5-letnie, o terminie wykupu w marcu 2010 r. na otwarciu rynku miały rentowność 4,55%. W ciągu dnia spadła ona do 4,47%, ale po południu ponownie wzrosła do 4,58%. - Jeżeli przebijemy ten poziom, to rentowność wzrośnie do 4,7% - twierdzi S. Włodarczyk.
MF wystawiło wczoraj na sprzedaż 20-latki o wartości 1,5 mld zł. Popyt wyniósł 2 mld zł. - To dobry wynik. Widać było zainteresowanie kupnem, przypuszczam, że głównie ze strony zagranicy - ocenia diler BH. Dodaje jednak, że ministerstwo bardzo tanio sprzedało obligacje. Cena minimalna wyniosła 1087,6 zł, a średnia 1090,4 zł (odpowiadająca jej rentowność to 4,93%). Trzeba jednak pamiętać, że obligacje
20-letnie to nietypowe papiery, o niskiej płynności, nabywane głównie przez długoterminowych inwestorów.