W tym tygodniu Orlen miał przesłać do sądu arbitrażowego przy Izbie Gospodarczej i Rolnej w Pradze odpowiedź na pozew Agrofertu Holding. - Pismo wysłaliśmy w terminie - powiedział nam Dawid Piekarz, rzecznik prasowy PKN. Jeszcze pod koniec lutego, zgodnie z procedurą, Orlen wybrał swojego arbitra (jego nazwiska jednak nie ujawnił).
Przypomnijmy, że Czesi domagają się od płockiego koncernu wypłacenia 77,27 mln euro. Ma to być kara umowna za niewywiązanie się z umów, jakie strony zawarły w kwietniu 2004 r. Chodziło w nich o sprzedaż pięciu spółek chemicznych z grupy Unipetrolu (kontrolowanej teraz przez płocki koncern). W umowie określono również cenę, za jaką Agrofert miał przejąć te aktywa. Jest ona znacznie niższa od obecnej wartości rynkowej tych spółek.
Jaka będzie linia obrony płockiego koncernu przed praskim arbitrażem? - Tego oczywiście nie możemy zdradzić - powiedział Dawid Piekarz.
- Orlen wykonał zobowiązania wynikające z umów w takim zakresie, w jakim ich wypełnienie nie stanowiłoby naruszenia prawa lub dobrych obyczajów - mówił jeszcze w październiku 2005 r. prezes płockiej spółki Igor Chalupec. Wiceszef Orlenu Cezary Smorszczewski ujawnił później, że zgodnie z umową, decyzję o sprzedaży spółek chemicznych Agrofertowi miał podjąć zarząd Unipetrolu. Według niego, winą za brak takiej decyzji trudno obarczać Orlen.
Zapewne te argumenty staną się częścią linii obrony Orlenu. Może się w niej pojawić także kolejny element, który niedawno ujawniła płocka spółka. Chodzi o to, że zdaniem PKN, to Agrofert naruszył postanowienia umowy.