Program zakłada konsolidację rynku, polegającą na utworzeniu czterech spółek z dominującą Polską Grupą Energetyczną. Pojawiły się obawy, że spowoduje to wzrost cen z powodu ograniczenia konkurencji i monopolizacji branży energetycznej. - Aby zaistniała prawdziwa konkurencja, na rynku musi działać wystarczająca liczba graczy. Między dużymi koncernami konkurencja nie zaistnieje. Podzielą rynek między siebie i nie będą prowadzić rywalizacji cenowej - stwierdził Przemysław Chojnowski, prezes Związku Pracodawców Prywatnych Energetyki, członek Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan.
Odmienny pogląd prezentuje Konfederacja Pracodawców Polskich. - Projekt pomaga, a nie szkodzi konkurencji. Z aktywów wydzielonych z PSE tworzy lidera konkurującego na rynku, mającego dobrą pozycję w Europie - powiedział nam Andrzej Malinowski, prezydent Konfederacji.
Nieco inaczej ocenia konsolidację Piotr Kędzierski, dyrektor ds. komunikacji spółki Vattenfall Poland. - Sama konsolidacja jest zjawiskiem neutralnym. Może się nawet przyczynić do spadku cen dzięki korzyściom skali i synergii, pozwalającej na optymalizację kosztów przesyłu. Jednak w początkowym okresie oznacza przede wszystkim wydatki. Od przebiegu tego procesu zależy, czy uda się obniżyć ceny energii, czy trzeba będzie latami ponosić koszty - wyjaśnił.
Projekt MG przewiduje również zmniejszanie emisji gazów. Zakup nowych instalacji do oczyszczania spalin pociągnie za sobą kolejne koszty, które firmy będą musiały ponieść, chcąc uniknąć kar. Aby podołać wydatkom i utrzymać jednocześnie rentowność, będą musiały podnieść ceny sprzedawanej energii. - Myślę, że ceny energii elektrycznej pójdą w górę, tak jak w innych krajach Unii Europejskiej. Przestrzeganie norm ochrony środowiska wymaga od nas ogromnych wydatków - powiedział Włodzimierz Kędziora, wiceprezesa zarządu Zespołu Elektrociepłowni w Łodzi, będący członkiem Związku Pracodawców Elektrociepłowni.
Ważną ze względu na kształtowanie się cen energii propozycją zawartą w programie jest odejście od zatwierdzania taryf przez Urząd Regulacji Energetyki. Teraz to firmy będą ustalały stawki opłat, a URE będzie dokonywać jedynie kontroli. Jeżeli nastąpi wzrost cen, państwo nie będzie miało narzędzi administracyjnych, aby go powstrzymać.