Najwyższa Izba Kontroli przedstawiła wczoraj raport z kontroli prywatyzacji polskiego przemysłu spirytusowego. NIK cały proces ocenił bardzo krytycznie. Jego zdaniem, podczas sprzedaży niemal wszystkich Polmosów dopuszczono się uchybień i niegospodarności, co skutkowało stratami na kwotę ponad 200 mln zł. Straty te poniósł Skarb Państwa oraz prywatyzowane spółki spirytusowe. Dostało się wszystkim uczestnikom procesu prywatyzacji sektora, od resortów skarbu i finansów, poprzez firmy przygotowujące analizy przedprywatyzacyjne, aż po zarządy samych Polmosów.

Najpoważniejsze zarzuty Izba postawiła zarządowi Polmosu Lublin. NIK stwierdził, że przy zakupie praw do znaku "Wódka Żołądkowa Gorzka" Polmos skorzystał z pośrednika, przez co przepłacił 9 mln zł. - Ta transakcja była wynikiem negocjacji dwóch prywatnych przedsiębiorstw oraz finansującego tę transakcję banku. Ocenę NIK-u można określić jako absurdalną i bezpodstawną, bo kontrolerzy NIK nie mają ani merytorycznej wiedzy, ani umocowań prawnych, by tę transakcję oceniać - uważa Waldemar Wasiluk, członek zarządu Polmosu Lublin. Przedstawiciel lubelskiej spółki nie zgadza się także z innymi zarzutami NIK. Izba stwierdza, że transakcje zawierane przez Polmos z jej udziałowcem - firmą Jabłonna np. na doradztwo i poręczenie pożyczek, były niekorzystne. - Kontrole instytucji skarbowych nie wykazywały jakichkolwiek uchybień w tym zakresie. Wszelkie istotne transakcje Polmosu Lublin były opisane w prospekcie emisyjnym zbadanym i zatwierdzonym przez Komisję Papierów Wartościowych - mówi przedstawiciel zarządu Polmosu Lublin.

NIK uważa również, że firmy, które doradzały ministrowi skarbu przy prywatyzacji Polmosów, źle oszacowały wartość tych spółek, przez co Skarb Państwa stracił na tym 45 mln zł. Przykładem może być prywatyzacja Polmosu z Poznania. Inwestor za sprzedawany pakiet akcji zapłacił więcej niż wynikało z wyceny doradcy - spółkę Evip. - Przy stosowanych przez nas metodach wyceny nie można było przyjąć wyższej kwoty. Fakt że inwestor zapłacił więcej za Polmos niż my go wyceniliśmy, wynikał z tego, że był zdeterminowany, by kupić go za wszelką cenę - stwierdził Marek Roman, dyrektor generalny Grupy Firm Doradczych Evip.

Z zarzutami NIK nie zgadza się również Ministerstwo Skarbu Państwa. Zdaniem przedstawicieli resortu, twierdzenie, że za akcje Polmosów uzyskano za mało, jest nieprawdziwe. - Dostaliśmy tyle, ile inwestorzy byli w stanie zapłacić. Nie ma takiej wyceny, której nie można by podważyć - powiedziano nam w biurze prasowym MSP.