Według doniesień agencji Reutera, do Londynu przybył Greifeld i członkowie zarządu Nasdaqa. Cel spotkań jest jasny: wysondować, ile trzeba zaoferować, by próba przejęcia londyńskiego parkietu się powiodła.

W zeszłym tygodniu Nasdaq zaoferował za londyńską giełdę 2,4 mld funtów (4,2 mld USD), jednak zarząd London Stock Exchange uznał, że jest to kwota za niska. Za akcję Amerykanie zaoferowali 950 pensów. Nieoficjalnie wiadomo jednak, że Nasdaq jest gotów dać więcej. Analitycy mówią, że cena może skoczyć nawet o kilkaset pensów bez ryzyka pogorszenia wyników finansowych Nasdaqa. Licytacja może być ostra, ponieważ do gry może wejść także NYSE Group.

Chęć spotkań z Greifeldem zadeklarowali najwięksi udziałowcy LSE, czyli fundusze inwestycyjne Threadneedle (ma ok. 14 proc. papierów) oraz Scottish Widows (ostatnio posiadał 7,3 proc. akcji). Ten pierwszy pomagał w zeszłym miesiącu londyńskiej giełdzie w odparciu oferty przejęcia złożonej przez australijski bank inwestycyjny, skupując akcje z rynku po cenie powyżej 600 pensów (australijska oferta opiewała na 580 pensów). Teraz akcje LSE są warte ponad 1000 pensów.

Reuters