Wypracowanie kompromisu wymaga dalszych negocjacji, które ruszają w poniedziałek i potrwają przez najbliższe 3 tygodnie. Ten okres nie jest przypadkowy, gdyż 5 kwietnia wznawia prace Komisja Nadzoru Bankowego (KNB), która w tym tygodniu odroczyła wydanie decyzji w sprawie wniosku przybliżającego największą fuzję w polskiej bankowości - połączenie polskich banków należących do UniCredito - Pekao i BPH. Ich fuzji nie chce polski rząd, obawiając się nadmiernej koncentracji na rynku, zwolnień i detronizacji państwowego PKO BP. "Można być dobrej myśli co do porozumienia między skarbem państwa a UniCredito. Uzgodniliśmy z prezesem UniCredito, że będziemy prowadzili dalsze rozmowy i chcemy je zakończyć w ciągu trzech tygodni" - powiedział na konferencji prasowej premier Kazimierz Marcinkiewicz.
Fuzja 2. i 3. banku w Polsce wzbudza ogromne emocje polityczne. Pociągnęła ona za sobą falę bezprecedensowych nacisków na niezależny bank centralny, którego organem jest KNB. Ataki te skrytykowała Unia Europejska (UE), która już zaakceptowała transgraniczną operację UniCredito. Unia upomniała Polskę za protekcjonizm i zażądała wyjaśnień. "To było konstruktywne spotkanie. Jesteśmy przekonani, że możemy dążyć do pozytywnego rozwiązania. Jestem przekonany, że KNB będzie procedować niezależnie i bez nacisków" - powiedział dziś po spotkaniu z premierem Alessandro Profumo, prezes włoskiego banku. Ani Marcinkiewicz ani Profumo nie podali żadnych szczegółów dotyczących trwającego ponad 40 minut spotkania. Jak poinformowała osoba zbliżona do rozmów, mimo wyraźnego uspokojenia wzajemnych relacji, do osiągnięcia porozumienia jeszcze daleko. "Rzeczywistość jest taka: po dzisiejszym spotkaniu możemy powiedzieć, że przełom jeszcze przed nami" - powiedział rozmówca Reutera.
UniCredito czeka od sierpnia 2005 roku na wydanie decyzji przez polski nadzór bankowy, który może zablokować transakcję przede wszystkim ze względu na niebezpieczeństwo dla stabilności sektora. Rząd ma jednak inne argumenty. Polska zgodziła się sprzedać Włochom w 1999 roku bank Pekao SA pod warunkiem, że nie kupi już innego banku. Teraz twierdzi, że UniCredito chcąc przejąć BPH działa wbrew tej umowie. Włosi te oskarżenia odrzucają argumentując, że od momentu wejścia Polski do Unii zapisy te już nie obowiązują. Do tej pory gabinet Marcinkiewicza kilka razy kategorycznie wzywał włoski bank, by ten sprzedał akcje BPH. Ton dzisiejszych wypowiedzi obu stron konfliktu analitycy odebrali pozytywnie. "To było pierwsze spotkanie na takim wysokim szczeblu od wyborów. Na pewno rzuca to nowe światło na fuzję. Włosi zapewne będą skłonni do ustępstw. Pojawia się tylko pytanie, co pokażą dalsze rozmowy na niższym poziomie - w ministerstwie skarbu" - powiedział analityk w Deutsche Banku, Dariusz Górski. Analitycy dodają, że pole kompromisu może obejmować przede wszystkim kwestie gwarancji zatrudnienia. Łącznie Pekao i BPH mają około 26.000 pracowników. Włosi mogą także zdecydować się na sprzedaż części biznesu związanego z funduszami inwestycyjnymi lub pomóc w bałkańskiej ekspansji państwowemu PKO BP. Bankowcy i ekonomiści ostrzegają również, że jeśli ataki na NBP i blokowanie decyzji Komisji Europejskiej będzie się mimo wszystko nasilać, co zaszkodzi wizerunkowi Polski i negatywnie odbije się na kondycji złotego i tak już znajdującego się pod presją z powodu odpływu inwestorów globalnych z regionu.
Paweł Sobczak i Kuba Kurasz
((Współpraca: Paweł Kozłowski; Redagował: Paweł Florkiewicz; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, RM: