Jutro rozpoczyna się posiedzenie Sejmu, na którym posłowie zdecydują o losach wniosku PiS o skrócenie kadencji. Jest niemal pewne, że do samorozwiązania parlamentu nie dojdzie. Do tego trzeba bowiem 307 posłów. Za wnioskiem PiS (ma w Sejmie 156 głosów) opowiedział się, jak dotąd, tylko SLD (55 mandatów).
Nie będzie dymisji
Rządząca partia nie łudzi się już, że druga siła w Sejmie - Platforma Obywatelska (133 posłów) - zmieni zdanie na temat wcześniejszych wyborów. PO nie chce ich, tym bardziej że w ostatnich sondażach jej pozycja słabnie. Szef klubu parlamentarnego PiS Przemysław Gosiewski przyznał, że głosowanie nad wnioskiem może się odbyć jeszcze w ten piątek. Nie dał tym samym PO czasu na zmianę zdania (pierwotnie PiS mówił o terminie rozstrzygnięcia najpóźniej 6 kwietnia).
Wczoraj okazało się też, że największa partia w Sejmie nie skorzysta z innej możliwości skrócenia kadencji - dymisji rządu. W odróżnieniu od samorozwiązania, wotum zaufania dla Rady Ministrów może odrzucić połowa posłów. To prostsze rozwiązanie. - Jestem zwolennikiem samorozwiązania, ale nie widzę powodu do dymisji rządu - oświadczył jednak premier Kazimierz Marcinkiewicz.
Alternatywny premier?