Reklama

Kolejny niestabilny okres

Koalicja rządowa Prawa i Sprawiedliwości z mniejszymi partiami w Sejmie staje się coraz bardziej prawdopodobna. Ekonomiści zastanawiają się, jaki może być program zrekonstruowanego gabinetu.

Publikacja: 21.03.2006 05:21

Jutro rozpoczyna się posiedzenie Sejmu, na którym posłowie zdecydują o losach wniosku PiS o skrócenie kadencji. Jest niemal pewne, że do samorozwiązania parlamentu nie dojdzie. Do tego trzeba bowiem 307 posłów. Za wnioskiem PiS (ma w Sejmie 156 głosów) opowiedział się, jak dotąd, tylko SLD (55 mandatów).

Nie będzie dymisji

Rządząca partia nie łudzi się już, że druga siła w Sejmie - Platforma Obywatelska (133 posłów) - zmieni zdanie na temat wcześniejszych wyborów. PO nie chce ich, tym bardziej że w ostatnich sondażach jej pozycja słabnie. Szef klubu parlamentarnego PiS Przemysław Gosiewski przyznał, że głosowanie nad wnioskiem może się odbyć jeszcze w ten piątek. Nie dał tym samym PO czasu na zmianę zdania (pierwotnie PiS mówił o terminie rozstrzygnięcia najpóźniej 6 kwietnia).

Wczoraj okazało się też, że największa partia w Sejmie nie skorzysta z innej możliwości skrócenia kadencji - dymisji rządu. W odróżnieniu od samorozwiązania, wotum zaufania dla Rady Ministrów może odrzucić połowa posłów. To prostsze rozwiązanie. - Jestem zwolennikiem samorozwiązania, ale nie widzę powodu do dymisji rządu - oświadczył jednak premier Kazimierz Marcinkiewicz.

Alternatywny premier?

Reklama
Reklama

PiS zdaje sobie sprawę, że rezygnacja premiera pociąga za sobą wymaganą przez konstytucję trzykrotną próbę znalezienia następcy. Dopiero po ich fiasku dochodzi do wcześniejszych wyborów. - Decyzja o samorozwiązaniu Sejmu jest rozwiązaniem prostszym - przyznał Przemysław Gosiewski.

Teoretycznie można się spodziewać jeszcze innego scenariusza - mniejsze partie, poirytowane sytuacją w Sejmie, złożą wniosek o wotum nieufności. Rozmowy na ten temat podjąć ma PSL. Ludowcy chcą jednak, aby w ślad za nim opozycyjne względem PiS ugrupowania zgłosiły kandydaturę własnego premiera. Aby wniosek miał szansę, potrzeba jednak głosów zarówno PO, SLD, jak i LPR.

Lepper gotowy do koalicji

Dlatego też najbardziej prawdopodobna jest koalicja rządowa, która ma przetrwać przynajmniej do jesieni. Na to rozwiązanie najbardziej gotowa jest Samoobrona. Lider tej partii Andrzej Lepper przedstawił już wczoraj własne pomysły na prowadzenie polityki fiskalnej i monetarnej. Jego zdaniem, w najbliższych dwóch latach rząd powinien zrezygnować z ograniczania deficytu po to, aby pobudzić zatrudnienie. Wypowiedział się także na temat kursu złotego. - Obecnie jest on za mocny. Korzystny kurs dla polskiej gospodarki to 4,5 zł za euro - stwierdził w rozmowie z Reuterem.

Nie wiadomo, jakie resorty chce objąć Samoobrona. Do tej pory zgłaszała akces do ministerstwa rolnictwa, pracy i środowiska. - Oczekujemy, że to PiS wyjdzie z propozycją. Liczymy się z tym, że podział stanowisk będzie proporcjonalny do siły w parlamencie - powiedział nam Krzysztof Filipek, wiceprzewodniczący klubu parlamentarnego partii. Niewiele też wiadomo, jakie warunki postawi to ugrupowanie. Samoobrona nie chce na razie rezygnować z kosztownego dla budżetu projektu ustawy o minimum socjalnym.

Inwestorzy się wahają

Reklama
Reklama

Stopień zaawansowania polskiego kryzysu politycznego trudno ocenić inwestorom. Dowodzą tego wczorajsze wahania kursu złotego wobec euro. Z poziomu 3,86 polska waluta poszybowała do poziomu 3,90, aby z powrotem ustabilizować się na pułapie 3,88 zł. - Jedno jest pewne: ryzyko polityczne wzrosło, niezależnie od tego, czy będą przedterminowe wybory, czy nie - tłumaczy Juliet Sampson, ekonomistka HSBC. - Kluczem do kwestii - czy będą wybory, czy nie - są sondaże preferencji partyjnych. Na razie PO przegrywa, a więc będzie przeciwko skróceniu kadencji - uważa Radosław Bodys, ekonomista Merrill Lynch.

Łukasz Tarnawa,

główny ekonomista PKO BP

Rynek oswoił się już z Samoobroną jako zapleczem rządu. Dlatego informacje o możliwej koalicji przyjęte zostały ze spokojem. Nie znamy jednak zarysów jej programu. Kluczowe będzie więc zachowanie wicepremier i minister finansów Zyty Gilowskiej. Inwestorzy traktują ją jako "insidera" - osobę, która wie o planach gabinetu. Zakładają też, że nie zgodzi się na kosztowne rozwiązania dla budżetu. Dopiero odejście Zyty Gilowskiej będzie sygnałem dla rynku, że nowa koalicja planuje groźne dla gospodarki reformy.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama