Wtorkowa sesja na rynku terminowym przyniosła spadek cen kontraktów o 42 pkt. Praktycznie od rana mieliśmy do czynienia z regularnym obsuwaniem się rynku po odbiciu od 2850 pkt. Tym samym zniesiony został wzrost z ostatnich dwóch sesji, co niestety nie wnosi do obecnej sytuacji nic nowego. Wydaje się, iż równowaga między popytem a podażą może się dalej utrzymywać zwłaszcza gdy obroty będą dalej tak niskie.

Przez ostatnie trzy miesiące rynek znajduje się w trendzie bocznym o zakresie 2700-3000 pkt. Dwa tygodnie temu po wyraźnym naruszeniu wsparcia na poziomie 2750 pkt wydawało się, iż istnieje duża szansa na rozpoczęcie głębszej korekty. Podaży nie udało się jednak trwale pokonać tej bariery, a rynek ponownie powrócił do horyzontu. Zakres obecnej konsolidacji zdecydowanie się zawęża, choć w samym marcu rozpiętość notowań sięgnęła niemal 200 pkt. Niestety, na razie nic nie wskazuje na to, aby trend boczny miał szanse na szybkie zakończenie. Nie gwarantuje tego także przebicie najbliższego poważniejszego oporu na poziomie 2900 pkt ani wsparcia w strefie 2710-2720 pkt, gdyż specyfiką średnioterminowych trendów horyzontalnych jest duża ilość fałszywych sygnałów płynących z analizy wykresów.

Zarówno obrona wspomnianego wcześniej wsparcia, jak i duży pesymizm na kontraktach, przejawiający się ujemną bazą, stawiają stronę popytową w nieco lepszej sytuacji, co zmniejsza ryzyko angażowania się po długiej stronie rynku. Należy także pamiętać, iż nadal długoterminowy trend na rynku ma kierunek wzrostowy i pomimo realnego zagrożenia korektą, istnieje większe prawdopodobieństwo pokonania 3000 pkt niż większej przeceny.