W piątek za papiery podwarszawskiego producenta artykułów higieny osobistej płacono 9,55 zł. Kurs Hygieniki odrobił tym samym część strat z czwartkowej sesji, kiedy zniżkował o ponad 10 proc. Wahaniom notowań towarzyszą wysokie obroty. Wczoraj ich wartość sięgnęła 11,6 mln zł. Właściciela zmieniło prawie 600 tys. akcji - ok. 17 proc. kapitału. W sumie w mijającym tygodniu z rąk do rąk przeszło aż 180 proc. kapitału. Duża liczba stosunkowo niewielkich transakcji wskazywać może, że akcje kupują drobni inwestorzy. Być może za pozytywny sygnał uznali oni wycofanie się ze spółki największego akcjonariusza Bogdana Krycy. Jeszcze na początku roku miał blisko 50 proc. akcji. Później stopniowo wycofywał się z firmy. W czwartek wieczorem poinformował, że sprzedał pozostałe około 20 proc.

W ostatnich dniach nie ujawnił się żaden nowy akcjonariusz, który miałby co najmniej 5 proc. kapitału przedsiębiorstwa. Jak się dowiedzieliśmy, stanu posiadania nie zmienił Maciej Zientara, który pojawił się w firmie w połowie marca. Ma 9,55 proc. walorów i jest teraz największym akcjonariuszem. Wcześniej deklarował, że mógłby zwiększyć zaangażowanie do 20-25 proc. Decyzję uzależniał jednak od ceny, a ta znacznie wzrosła.

Zarząd spółki jest zaniepokojony wahaniami kursu. - Obawiamy się, że może to być gra spekulacyjna - mówi Dariusz Nikołajuk, prezes Hygieniki. Dodaje, że firma nie ma informacji, kto handluje jej papierami.