Ostatnie trzy lata przyniosły niemal nieprzerwaną hossę na rynkach akcji w Europie. O ile przez pierwsze dwa lata tej tendencji notowania telekomów rosły w tempie rynku, o tyle od jesieni ubiegłego roku pozostają daleko w tyle. W 2005 r. indeks Bloomberg European 500 (obejmujący 500 największych europejskich firm) wzrósł o 21 proc. Tymczasem porównywalny z nim branżowy indeks Bloomberg European Telecommunications nie tylko nie zyskał na wartości, ale zniżkował o 4,3 proc.
Przecena od jesieni
Pod tym względem obecna hossa bardzo różni się od boomu internetowego z lat 1999-2000, kiedy inwestorzy ochoczo kupowali spółki z sektora TMT (technologia, media, telekomunikacja). Tacy potentaci jak Deutsche Telekom, France Telecom czy Telecom Italia są obecnie notowani niżej niż przed rokiem. To przede wszystkim efekt ostatniej przeceny, która trwa już od jesieni.
Tendencje te dotyczą praktycznie wszystkich telekomów w Europie, nie tylko tych o największej kapitalizacji. Prawie żadnej firmie nie udało się pokonać indeksów giełdowych w ciągu ostatnich 12 miesięcy (patrz: tabela). Wyjątkiem jest holenderski KPN. Sporo urosły też notowania greckiego Hellenic (chociaż mniej niż indeks FTSE/ASE20), ale bardzo wysoki C/Z sugeruje, że spółka jest przewartościowana.
Słabe prognozy