Reklama

Polmosy to nasz priorytet

Z Pawłem Piotrowskim, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa, rozmawia Jacek Uryniuk

Publikacja: 11.04.2006 08:31

W branżach, za które Pan odpowiada, np. spożywczej czy budowlanej, Skarb Państwa ma bardzo dużo spółek niewielkich, bardzo często w trudnej sytuacji finansowej. Czy ma Pan pomysł, jak rozwiązać ich problemy?

Trzeba mieć jakieś priorytety, bo nie da się wszystkiego zrobić naraz. Przyjąłem, że priorytetem dla mnie będzie rozwiązanie problemów na przykład branży spirytusowej, cukrowej czy uzdrowiskowej. I na tym się teraz koncentruję. Co nie znaczy oczywiście, że o innych zapominam, ale w tej chwili poświęcam im mniej czasu.

Wiele firm, o których mówię, jest w fazie upadłości lub likwidacji. Procesy te trwają nieraz latami. Co zrobić, by je przyspieszyć?

Problem tkwi w polskim prawie, które niestety jest skomplikowane i nie sprzyja sprawnemu i szybkiemu przeprowadzaniu procesu likwidacji czy upadłości. Trzeba coś z tym zrobić i mamy zamiar w miarę naszych możliwości wystąpić z odpowiednimi inicjatywami legislacyjnymi, by te sprawy porządkować. Ale trzeba też pamiętać, że wiele z tych przedsiębiorstw istnieje od kilkudziesięciu lat czy nawet dłużej. Nie jest łatwo taką firmę zamknąć. Poza tym wszędzie tam pracują ludzie, i to pracują nieraz przez całe swoje życie. Nie można o tym zapominać i wyrzucać ludzi ot tak po prostu na bruk. Zwłaszcza że rynek pracy jest, jaki jest.

Parlament przyjął niedawno nowelizację ustawy o komercjalizacji i prywatyzacji. Zakłada ona skomercjalizowanie wszystkich przedsiębiorstw państwowych. Czy to przyspieszy prywatyzację?

Reklama
Reklama

Na pewno w wielu przypadkach ją ułatwi. Ale sama ustawa nie rozwiąże tego problemu. Samo prawo nie spowoduje, że prywatyzacja przyspieszy. To ludzie muszą sprawić.

Ustawa o komercjalizacji i prywatyzacji wprowadza też możliwość przeprowadzania przez resort skarbu aukcji resztówek w spółkach, w których Skarb Państwa ma nie więcej niż 10 proc. udziałów. Jak to może wpłynąć na proces pozbywania się pakietów akcji w firmach, w których MSP nie ma realnego wpływu na zarządzanie?

W Polsce jest to pewna nowość. Na świecie aukcje tego typu stosuje się od dawna. U nas ludzie będą musieli się do nich najpierw przyzwyczaić i przekonać. Ale jestem przekonany, że ta kolejna ścieżka prywatyzacji pozwoli przyspieszyć w jakimś horyzoncie czasowym wyzbycie się resztówek w firmach, które nie mają dla nas strategicznego znaczenia.

O konieczności zakończenia sprzedaży niewielkich resztówek mówi się od dawna. Jednak proces ten przebiega bardzo powoli. Dlaczego tak się dzieje?

To, co można, staramy się sprzedawać. Ale nie można zapominać o tym, że w większości spółek, w których mamy mniejszościowe udziały, są większościowi udziałowcy, i to oni rozdają karty. Często jest tak, że nie opłaca się im dokupować akcji, bo i tak rządzą w spółce. A my nikogo do odkupienia od nas resztówki nie możemy przecież zmusić.

Rozwiązanie problemów ostatnich państwowych Polmosów to, jak Pan powiedział, jeden z priorytetów resortu. Najwyższa Izba Kontroli przedstawiła niedawno raport na temat prywatyzacji sektora spirytusowego w Polsce. NIK zarzuca w nim resortowi skarbu, że Polmosy sprzedał za tanio, nie egzekwował kar umownych i nie dopilnował wykonania zobowiązań prywatyzacyjnych przez inwestorów. Jak odniesie się Pan do tych zarzutów?

Reklama
Reklama

Te zarzuty potwierdzają tylko fakt, że nasi poprzednicy nie mieli pomysłu, czy jakiejś szerszej strategii prywatyzacyjnej. Sprzedaż spółek z sektora spirytusowego to tylko przykład złej prywatyzacji. Efektem tego jest to, że większość dużych firm została już sprzedana, a w rękach Skarbu Państwa pozostały najsłabsze spółki, dla których trudno znaleźć inwestora.

PARKIET pisał o najnowszym pomyśle resortu skarbu na temat konsolidacji pozostałych jeszcze w rękach państwa Polmosów. W skład Polskiej Grupy Spirytusowej mają wejść spółki z Józefowa, Bielska-Białej, Torunia, Konina i Szczecina oraz Warszawska Wytwórnia Wódek Koneser. A co z pozostałymi zakładami? Zostanie Sieradz i Łódź. Być może je także włączymy do tej grupy, ale to nie jest jeszcze przesądzone. Raczej obierzemy dla nich inną ścieżkę.

Prezes Polmosu w Szczecinie uważa, że włączanie tej spółki do Grupy to pomysł chybiony, bo sztandarowego produktu zakładu ze Szczecina, czyli wódki "Starka", nie da się produkować nigdzie indziej. Co Pan o tym myśli?

Już niedługo będę miał okazję porozmawiać z panem prezesem, wszystkie fachowe i merytoryczne uwagi są mile widziane. Niemniej uważam tę wypowiedź za niefortunną, choćby dlatego, że prezes szczecińskiego Polmosu nie zna całego projektu.

Dla czterech Polmosów: z Torunia, Konina, Józefowa i Bielska--Białej został już wybrany doradca i trwa proces prywatyzacji. Czy pomysł stworzenia grupy oznacza, że ten proces zostanie wstrzymany?

Przecież doradca też może przedstawić taką właśnie koncepcję. W mojej opinii, dopiero skonsolidowane Polmosy trzeba prywatyzować. Przychylam się do koncepcji, by akcje grupy sprzedać na giełdzie. Chciałbym jednak, by państwo zachowało kontrolny pakiet akcji grupy.

Reklama
Reklama

Jak Pan sobie wyobraża formalne utworzenie tej grupy?

To jest jeszcze w fazie dyskusji i opracowywania. Być może utworzymy nową spółkę, do której wniesiemy akcje Polmosów oraz część majątku Konesera. Chcielibyśmy utworzyć dwa główne ośrodki PGS - w Bielsku-Białej i Józefowie. Tam odbywałaby się produkcja. Do grupy trafiłyby także najcenniejsze aktywa z pozostałych Polmosów.

Utworzenie takiej grupy na pewno będzie oznaczać restrukturyzację istniejących spółek.

Według nas, utworzenie tej grupy dla spółek, które wejdą w jej skład, jest szansą na przetrwanie i skuteczne konkurowanie na rynku. Część ludzi straci pracę, ale będziemy starać się cały proces przeprowadzić tak, by był on jak najmniej uciążliwy dla lokalnych rynków pracy. Liczymy, że część specjalistów z jednej firmy, np. z Konesera, znajdzie pracę w innym zakładzie, np. w Józefowie.

Kiedy proces konsolidacji mógłby zostać zakończony?

Reklama
Reklama

Do tego jeszcze daleka droga. Od kolegium ministerstwa przez uzgodnienia międzyresortowe do przyjęcia koncepcji przez Radę Ministrów. Ale będę zadowolony, jeżeli grupa powstanie jeszcze w tym roku, a w przyszłym można myśleć o prywatyzacji.

Na ile wyceniłby Pan będące jeszcze w posiadaniu MSP firmy spirytusowe?

W moim odczuciu w dalszym ciągu są to firmy wartościowe. Nie mogę powiedzieć, czy ich wartość jest niższa czy wyższa od wycen analityków na poziomie ok. 250 mln zł. Ale jestem przekonany, że przy odpowiedniej restrukturyzacji, dokapitalizowaniu może zdobyć 15-16 proc. rynku. A to już duży i wartościowy potencjał. Myślę, że pozwoli on grupie na skuteczne konkurowanie i pozwoli myśleć o zdobyciu większej części tego rynku.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama