W odniesieniu do wykresu EUR/USD w dalszym ciągu w dłuższej perspektywie trudno mówić o jednoznacznej tendencji. Jeszcze w połowie minionego tygodnia inicjatywa wyraźnie należała do zwolenników wspólnej waluty, ale wystarczyły dwie kolejne sesje, by w krótkim terminie znacznie poprawić obraz dolara.
Wydaje się, że przynajmniej do połowy maja nie dojdzie do wykształtowania wyraźnej średnioterminowej tendencji. Rok temu od początku kwietnia przez półtora miesiąca trwała stabilizacja euro w okolicy 1,29 USD. Zakładając, że teraz notowania będą w kolejnych tygodniach wahać się w okolicach 1,2 USD, roczna zmiana utrzyma się na poziomie ok. minus 7 proc., czyli mniej więcej w połowie przedziału, w jakim pozostaje w ostatnich pięciu miesiącach. Dopiero wyjście poza niego pozwalałoby mówić o wyraźnej zmianie dynamiki lub odwracaniu się spadkowego trendu euro, trwającego od początku 2005 r.
Wczorajsze umocnienie złotego nie zmienia sytuacji naszej waluty. Nadal najbardziej prawdopodobny wydaje się jej systematyczny spadek. W przypadku EUR/PLN będzie o nim przesądzał wzrost ponad 4 zł, w odniesieniu do USD/PLN wyjście ponad 3,285 zł.