- Ministerstwo Sprawiedliwości obecnie nie planuje złożenia wniosku do prezesa Urzędu Zamówień Publicznych o zawarcie umowy przed ostatecznym rozstrzygnięciem protestu - mówi Mariusz Kramarczuk, naczelnik wydziału zamówień publicznych w resorcie. Na takie rozwiązanie liczyło konsorcjum trzech firm telekomunikacyjnych: CDP, giełdowego ATM i Exatela. W lutym wygrało przetarg na budowę sieci teleinformatycznej MS, która ma połączyć 1,3 tysiąca placówek, w tym sądy, więzienia i prokuratury. Zadecydowała cena (blisko 83 mln zł), około 7 mln zł niższa niż oferowana przez konkurującą w przetargu Telekomunikację Polską.
Jednak TP oprotestowała wyniki. Po odrzuceniu protestu przez resort sprawiedliwości, TP odwołała się do sądu arbitrażowego. Arbitrzy w marcu przychylili się do części zarzutów i nakazali ponowną ocenę ofert. W praktyce oznaczałoby, że z przyczyn formalnych konsorcjum by odpadło i wygrałaby Telekomunikacja Polska. Żeby temu zapobiec, konsorcjum oprotestowało wyrok arbitrów, korzystając z możliwości wniesienia tzw. interwencji ubocznej. Jak powiedział nam w marcu Dariusz Terlecki, dyrektor handlowy CDP, w praktyce oznacza to jednak przeciągnięcie całej sprawy o kolejne miesiące, a nawet lata. Jedynym sposobem na wcześniejszą realizację kontraktu byłoby wystąpienie Ministerstwa Sprawiedliwości do prezesa UZP o zgodę na zawarcie umowy z wybranym oferentem, bez oczekiwania na rozstrzygnięcie sporu na drodze prawnej. Jak widać, ministerstwo z tej możliwości nie zamierza jednak skorzystać.
Przetarg na sieć dla ministerstwa to w istocie niekończąca się opowieść. Rozpoczął się jeszcze w maju 2004 r. Przez półtora roku konsorcjum walczyło w sądach o uznanie jego oferty za ważną (została odrzucona z przyczyn formalnych). W sprawie wypowiedział się nawet Sąd Najwyższy, finalnie przyznając rację konsorcjum i otwierając drogę do wyboru jego oferty przez ministerstwo jako zwycięskiej. Niestety, po ostatnich protestach TP sytuacja ponownie się skomplikowała. - Teraz na rozstrzygnięcie przez sąd czekają już trzy sprawy. Pierwsza to skarga konsorcjum na wyrok arbitrów, nakazujący ponowną ocenę ofert oraz dwie skargi TP - mówi Dariusz Terlecki. TP nie wystarczyło to, że arbitrzy przychylili się do części wysuniętych przez nią zarzutów. Dlatego złożyła skargę w kwestii pozostałych, które nie zostały uznane. Ponadto okazuje się, że spółka wniosła wcześniej jeszcze jedną sprawę do sądu arbitrażowego. Skarżyła się na to, że część oferty konsorcjum była utajniona. Ten protest arbitrzy odrzucili i teraz TP odwołała się również od tego wyroku.