Reklama

Bliski koniec podwyżek stóp

Raport Departamentu Pracy o wzroście podstawowych cen konsumpcyjnych w USA w marcu o 0,3 proc. pokazał, że inflacja za Atlantykiem nie do końca została wyhamowana. Osłabiło to nieco oczekiwania bliskiego końca podwyżek stóp przez Fed.

Publikacja: 20.04.2006 08:37

Podstawowa inflacja była w marcu większa niż prognozowano i największa od marca ub.r. W stosunku rocznym w marcu wyniosła 3,4 proc. w porównaniu z 3,6 proc. w lutym. Ceny podstawowe, a więc bez uwzględniania energii i żywności, były o 2,1 proc. wyższe, tak samo jak w lutym. Na stopę inflacji w marcu miały przede wszystkim wpływ rosnące ceny benzyny. Właśnie koszty energii i innych surowców stanowią największe ryzyko w opinii twórców amerykańskiej polityki pieniężnej.

Mimo to Rezerwa Federalna dzień wcześniej dała kolejny sygnał, że jest bliska zakończenia serii podwyżek stóp procentowych. Nie wiadomo tylko, kiedy ten koniec nastąpi. Opublikowane właśnie sprawozdanie z marcowego posiedzenia Federalnego Komitetu Rynku Otwartego jeszcze wyraźniej niż dotychczas zasygnalizowało prawdopodobieństwo bliskiego końca cyklu zaostrzania polityki monetarnej Stanów Zjednoczonych. Komitet ten w ciągu minionych 21 miesięcy podniósł stopy o 15 razy.

Przedstawiciele zarządu amerykańskiego banku centralnego uważali na posiedzeniu, które odbyło się w dniach 27 i 28 marca, że cykl podwyżek stóp jest niemal zakończony, ale nadal niepokoiło ich potencjalne ryzyko inflacyjne. "Większość członków uważała, że koniec procesu zaostrzania polityki monetarnej jest prawdopodobnie bliski, a niektórzy wyrażali obawę przed konsekwencjami nadmiernego zaostrzenia" - głosi protokół z pierwszego posiedzenia, któremu przewodniczył nowy prezes Fed - Ben Bernake.

Z takich sformułowań wynika, zdaniem analityków, że majowa, dyskontowana już przez rynki podwyżka stóp procentowych przez Fed, może zakończyć cykl podwyżek. Skutki takiej interpretacji nie dały na siebie długo czekać. Od razu we wtorek amerykańskie indeksy giełdowe odnotowały zwyżki nie obserwowane tam od 11 miesięcy. Wzrosły ceny obligacji skarbowych i zaczął osłabiać się kurs dolara.

W środę przed południem amerykańska waluta była najtańsza wobec euro od siedmiu miesięcy. Za jedno euro płacono 1,2374 USD w porównaniu z 1,2348 USD na wtorkowym zamknięciu giełd w USA. Po opublikowaniu raportu o inflacji dolar umocnił się do 1,2282 za euro.

Reklama
Reklama

Po sprawozdaniu Fed również inne waluty zyskały w stosunku do dolara, bo im mniej będzie podwyżek stóp w USA, tym mniej atrakcyjne dla zagranicznych inwestorów będą amerykańskie aktywa. Na przykład czeska korona umocniła się do poziomu 23,05 za dolara, co było najwyższym jej kursem od roku. Po południu kurs korony spadł do 23,22 za USD. - Słabszy dolar jest raczej korzystny dla czeskiej gospodarki, łagodząc wzrost cen ropy i gazu - uważa Tomas Vlk z Patria Online. Tak jak inne waluty w Europie Środkowej, umocnił się też węgierski forint, a indeks BUX już kilka minut po otwarciu sesji pobił rekord wszech czasów.

Poprawa nastrojów po publikacji sprawozdania z obrad FOMC ma też konsekwencje dla rynku polskiego. Niższa rentowność amerykańskich obligacji oznacza bowiem spadek ryzyka odpływu kapitału z rynków wschodzących do USA. Jacek Wiśniewski, główny ekonomista Raiffeisen Bank Polska, napisał we wczorajszym raporcie dziennym, że taka sytuacja jest dobra dla złotego i nasza waluta będzie umacniała się do dolara.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama