Do 18 pkt zmalała na zamknięciu wczorajszej sesji różnica między wyceną indeksu WIG20, a czerwcową serią kontraktów terminowych na ten wskaźnik. To niewiele, jak na ostatnie sesje w trakcie, których baza przekraczała nawet -50 pkt. Częściowo dyskonto w wycenie kontraktów można tłumaczyć faktem, iż rozpoczął się właśnie okres przyznawania dywidend przez największe spółki. Wczoraj np. po raz pierwszy bez prawa do dywidendy notowane były akcje BZ WBK. Spółka wypłaci 6 zł na akcję, co dotychczas obniżało wycenę kontraktów o około 4 pkt. Znacznie większy wpływ ma na nią bank Pekao, który przeznaczy 7,4 zł dywidendy na każdy papier. Z tego tytułu kurs kontraktów powinien być niższy o 13 pkt od wyceny uwzględniającej tylko wartość pieniądza w czasie. Kolejni kandydaci do płacenia dużej dywidendy to m.in. PKO BP (0,8 zł/akcję) oraz KGHM (5,5 zł/akcję). W przypadku tych firm termin przyznania prawa do dywidendy planowany jest jednak już po wygaśnięciu serii czerwcowej.
Baza na poziomie -50 pkt jest nieuzasadniona i raczej wynika ze strachu inwestorów przed wysokimi wartościami WIG20, które w bardzo dużej mierze są zasługą gwałtownej zwyżki akcji KGHM. Większa korekta na rynku tych papierów, które przez ostatni miesiąc wzrosły o ponad 40 proc. będzie miała wyraźne przełożenie na sam indeks (KGHM ma w nim największy udział). Warto jednak mieć na uwadze to, iż kilka dni temu kontrakty wybiły się w górę z konsolidacji, która trwała od początku roku. Górna linia tej formacji znajduje się na wysokości 2975 pkt i wyznacza tu najbliższe wsparcie. Prawdopodobieństwo jego przełamania wydaje się obecnie mniejsze niż szanse na zwyżkę do 3200 pkt. Szansę na wzrost do tego poziomu daje wysokość formacji, która poprzedziła wybicie.