Spadek cen naszych obligacji nie przełożył się na osłabienie złotego. Przeważyła raczej pozytywna informacja dotycząca szybkiego wzrostu produkcji przemysłowej, świadcząca o dobrej kondycji gospodarki. Dla euro po raz kolejny barierą nie do przebycia okazała się roczna średnia krocząca, do której notowania dotarły w początkach kwietnia. W 2005 r. trzykrotnie po dotarciu do tej bariery rozpoczynały się trwalsze ruchy w dół. Czy tak będzie i tym razem, za wcześnie mówić. O charakterze trwającego od dwóch tygodni spadku będzie można więcej powiedzieć po dotarciu w okolice 3,85 zł. Przebicie tego poziomu wyraźnie oddalałoby perspektywę przebicia rocznej średniej i tym samym wzmocnienia zwyżkowej tendencji euro.
Pomimo wzrostu euro względem dolara do najwyższego poziomu od września 2005 r. sytuacja tej pary walut nie jest jednoznaczna. MACD nie przebił jeszcze szczytów ukształtowanych o w okresie od wiosny 2005 r. To pozwalałoby z większym przekonaniem mówić o rozpoczęciu przez wspólną walutę trwałego trendu. Na razie zmiany trzeba rozpatrywać w ramach wielomiesięcznego trendu bocznego. Bliskość jego górnej granicy (nieco ponad 1,25 USD) sugeruje wyczerpanie w niedługim czasie potencjału wzrostowego euro.