Zdaniem Ministerstwa Gospodarki, ogólny stan polskiego eksportu jest bardzo dobry. Następuje stały wzrost eksportu. Do końca tego roku można się spodziewać pokonania granicy 200 mld USD w naszych obrotach handlowych z zagranicą. Prawdopodobne jest również obniżenie deficytu handlowego, który w ubiegłym roku wyniósł 11,5 mld USD. Wskazują na to wyniki polskiego eksportu, które rosły w pierwszym kwartale tego roku.
Tymczasem eksporterzy stwierdzili, że ich sytuacja finansowa cały czas się pogarsza. Muszą ograniczać produkcję i zwalniać pracowników, ponieważ malejące przychody ze sprzedaży nie wystarczają na nowe inwestycje. Jako główne źródło swoich problemów wskazali oni niekorzystny kurs złotego. Stwierdzili, że emisja obligacji i bonów skarbowych powoduje napływ zagranicznych kapitałów do Polski. To z kolei zwiększa popyt na złotego i wzrost jego kursu. Według przedstawicieli stowarzyszenia "Klub eksportera", obecny kurs dolara sprawia, że eksport do Stanów Zjednoczonych jest dla polskich przedsiębiorstw całkowicie nieopłacalny.
Eksporterzy zauważyli także, że tempo wzrostu eksportu spada. Ich zdaniem, dalsza aprecjacja złotego stanowi poważne zagrożenie dla całej gospodarki. Obniża szanse na osiągnięcie tempa wzrostu PKB na poziomie 5-6 proc. Grozi również masowymi redukcjami zatrudnienia, w wyniku których środki do życia straci ponad pół miliona osób. Aby uniknąć strat, eksporterzy chcieliby wprowadzenia w Polsce korygowanej polityki kursowej przy wykorzystaniu operacji walutowych NBP. Ich zdaniem, najkorzystniejsze byłoby utrzymanie kursu naszej waluty w granicach 4,15-4,45 zł/euro.
Wiceminister gospodarki Andrzej Kaczmarek przypomniał, że resort gospodarki nie ma wpływu na kurs złotego. Podtrzymał natomiast obietnice, dotyczące m.in. powołania Polskiej Agencji Handlu i Inwestycji.