Czysty zysk brytyjskiego giganta za pierwszy kwartał wzrósł wprawdzie o 7 proc., do 5,28 mld USD, lecz nie zostały w nim ujęte transakcje jednorazowe czy zmiany w wycenie zapasów firmy. Licząc także te pozycje, zysk skurczył się do 5,6 mld USD, z 6,6 mld USD przed rokiem. Inwestorzy przecenili akcje spółki o ok. 1 proc.

BP zapłacił aż 2,9 mld USD podatków, czyli blisko jedną piątą więcej niż przed rokiem. Dotkliwe okazały się posunięcia fiskusa w Rosji, gdzie Brytyjczycy mają joint venture TNK-BP. Podatki zapłacone w tym kraju wzrosły dwukrotnie, co znacznie obniżyło rentowność.

W zeszłym kwartale produkcja ropy przez BP spadła z 4,10 do 4,03 mln baryłek na dobę. Wpłynęły na to opóźnienia w naprawie wartej miliard dolarów platformy wiertniczej Thunder Horse, pływającej po wodach Zatoki Meksykańskiej. Została uszkodzona przez szalejące jesienią zeszłego roku huragany, podobnie jak największa amerykańska rafineria BP w Texas City, w której na dodatek wcześniej doszło do potężnej eksplozji. Rafineria, której moce pokrywają 2,5 proc. zapotrzebowania USA na benzynę, pełną sprawność osiągnie dopiero w przyszłym roku.

Dzięki wyższym cenom ropy i marżom rafineryjnym, przychody BP w minionym kwartale skoczyły o 23 proc., do 67,1 mld USD. Zdaniem szefa koncernu Johna Browna, ceny surowca, które przekroczyły ostatnio poziom 75 USD za baryłkę, pozostaną wysokie. Analitycy twierdzą, że w takich warunkach wyniki koncernu powinny się poprawiać.

Bloomberg, Reuters