Jak przebiega restrukturyzacja spółki, którą prowadzi Pan od grudnia? Kiedy będą jej efekty?
Restrukturyzacja to złożony i czasochłonny proces. Zmieniony został model sprzedaży i dopasowana do niego struktura organizacyjna firmy. Wydzielone zostały trzy regiony: północny, centralny oraz południowy, co pozwala nam lepiej dotrzeć do klientów. Rozszerzamy także współpracę z partnerami oraz zwiększamy sprzedaż sprzętu. Jako zarząd wkładamy sporo pracy, żeby przekształcić Simple z firmy technologicznej w podmiot biznesowo podchodzący do rynku i klientów. Efekty finansowe widoczne będą już w II półroczu.
Restrukturyzacja zawsze wiąże się ze znacznymi zmianami w organizacji. W przypadku Simple, przy wcześniejszych tego typu próbach uzdrawiania spółki, Pana poprzednicy napotykali opór ze strony części udziałowców. Jak jest teraz?
Reorganizacja jest zawsze wyzwaniem dla przedsiębiorstwa i zarządu. Reformowanie firmy wymaga stabilnego wsparcia ze strony rady nadzorczej i akcjonariuszy. Mamy mandat zaufania z ich strony. Teraz prowadzimy restrukturyzację wewnętrzną, która jest pierwszym etapem zakrojonej na dużo większą skalę operacji.
Drugim etapem sanacji Simple mają być akwizycje kapitałowe. Spółka chce płacić za przejmowane podmioty własnymi akcjami. To oznacza rozwodnienie kapitału i zmniejszenie roli obecnych udziałowców. Czy zarząd ma zgodę na takie ruchy?