Wczorajsza sesja na Wall Street rozpoczęła się od spadków amerykańskich indeksów w reakcji na zniżkę cen surowców, które w ten sposób zareagowały na zaskakującą decyzję Centralnego Banku Chin. Bank ten podwyższył jednoroczną stopę pożyczkową do 5,85 proc. z 5,58 proc.
W związku z tą decyzją, rynek zaczął się obawiać, że Chiny, które w głównej mierze odpowiadają za hossę na rynku towarowym, mogą zmniejszyć zakupy surowców. To może prowadzić do załamania ich cen. Gdyby do tego doszło, to rozpoczęte przed ponad trzema laty wzrosty na głównych światowych rynkach akcji, które często są nazywane hossą towarową czy surowcową, zostałyby zakończone.
Patrząc na ceny niektórych surowców, jak np. miedzi, spadki są prawdopodobne. W ciągu ostatnich trzech lat tona miedzi zdrożała z 1700 USD do ponad 7400 USD. Przy czym, na ostatnie dwa miesiące przypada połowa tego skoku.
Złe nastroje wywołane decyzją Centralnego Banku Chin utrzymywały się dość krótko. Już pół godziny po otwarciu amerykańskie indeksy były na plusach. Bykom pomógł szef Fed Ben Bernanke. Oświadczył on, że Rezerwa Federalna może wstrzymać się z dalszymi podwyżkami stóp procentowych.
Sytuacja techniczna na wykresie głównych amerykańskich indeksów zmienia się w ostatnich tygodniach w bardzo ograniczonym zakresie. I tak indeks S&P500 od ponad czterech miesięcy porusza się w wąskim kanale wzrostowym. Jego dolne ograniczenie znajduje się na poziomie 1285 pkt., natomiast górne na 1330 pkt.