Euronext poinformował wczoraj, że decyzja o wycofaniu się z planów przejęcia London Stock Exchange jest podyktowana zakupem 15 proc. udziałów w LSE przez amerykańską giełdę Nasdaq (wczoraj Amerykanie podali, że zwiększyli zaangażowanie do 18,7 proc.). Przejmując ten pakiet (w pierwszej połowie kwietnia), Amerykanie stali się największymi udziałowcami LSE i najpoważniejszym kandydatem do przejęcia nad nią pełnej kontroli.
Alians skupiający rynki papierów wartościowych z Paryża, Brukseli, Amsterdamu i Lizbony nie rezygnuje natomiast z fuzji z innym partnerem. Podał, że prowadzi "aktywną dyskusję" w tej sprawie m.in. z niemiecką Deutsche Boerse. Optymizm jest jednak bardzo umiarkowany. Zarząd Euronextu zarekomendował swoim akcjonariuszom, by w trakcie walnego zgromadzenia 23 maja odrzucili uchwałę mówiącą, że fuzja z Deutsche Boerse jest w ich najlepszym interesie. Projekt takiej uchwały zgłosił jeden z udziałowców aliansu.
Euronext i Deutsche Boerse toczą rozmowy o fuzji od kilku miesięcy. Pod koniec zeszłego roku ich drogi się rozeszły, ponieważ giełdy nie dogadały się m.in. co do lokalizacji przyszłej siedziby połączonej firmy. Szefowie obu instytucji obawiają się jednak ekspansji w Europie giełd amerykańskich, dlatego są skłonni do dalszych negocjacji. Eksperci są zgodni, że fuzja wśród operatorów giełd na Starym Kontynencie byłaby korzystna dla inwestorów, bo pozwoliłaby na redukcję opłat za przeprowadzanie transakcji.
Bloomberg