Reklama

'The Economist': Polska może osiągnąć największy sukces w swojej historii

Warszawa, 11.05.2006 (ISB) - Pierwszy raz w nowożytnej historii Polska ma szansę osiągnąć sukces i stać się jednym z rozwiniętych demokratycznych państw europejskich, najpierw jednak musi stawić czoło poważnym zadaniom: reformie sektora publicznego i rosnącym dysproporcjom między rozwijającą się a zaniedbaną częścią kraju, wynika z zaprezentowanego w czwartek w Warszawie raportu na temat Polski, który ukaże się w najbliższym numerze tygodnika "The Economist".

Publikacja: 11.05.2006 15:44

Autor raportu Edward Lucas uważa, że Polska ma znakomite perspektywy i może osiągnąć sukces porównywalny z Hiszpanią - krajem znajdującym się także na obrzeżach Europy i także w większości katolickim.

"To doskonały cel - i po raz pierwszy w nowożytnej historii Polski nie ma żadnego realnego powodu, dlaczego nie miałoby się to udać" - konkluduje Lucas w swoim 10-stronicowym raporcie.

Autor chwali postępy gospodarcze Polski: 4,4% wzrostu PKB przewidywanego na ten rok, 8% oczekiwanego przez EIU rocznie wzrostu eksportu i niski deficyt obrotów bieżących, 7,5 mld USD napływu bezpośrednich inwestycji bezpośrednich w ub. roku, choć przyznaje, że w porównaniu z innymi krajami regionu Polska zbyt często wypada słabo.

"Sektor prywatny w Polsce jest coraz bardziej zdolny do konkurowania z resztą świata, w przeciwieństwie do sektora publicznego, który jest rozrzutny, kosztowny i nieprzyjazny. To jedna z przyczyn, dla których niemal milion Polaków pracuje obecnie za granicą" - stwierdza Lucas w raporcie.

Naprawę m.in. słabości sektora publicznego, jak również usunięcie "układu" (ten termin autor umieszcza w tekście po polsku i szczegółowo go analizuje) obiecuje rząd na czele z - jak określa ją tygodnik - centroprawicową partią Prawo i Sprawiedliwość (PiS). Jak podkreśla Lucas, PiS chce "zbudować silne, czyste, niezależne instytucje".

Reklama
Reklama

"Krytycy mówią, że Kaczyński i jego partyjni koledzy może i wierzą w demokrację i tolerancję, ale w praktyce są głęboko, może nawet obsesyjnie, przekonani o swojej prawości i niegodziwości innych" - czytamy w raporcie.

"Wiele rzeczy trzeba uporządkować w polskiej administracji publicznej; niebezpieczeństwo polega na tym, że wadliwie funkcjonujące stare instytucje ustąpią nowy, równie wadliwym, podczas gdy obskurnych starych komunistów zastąpią nowi fanatyczni zwolennicy koalicji" - głosi raport.

Tygodnik dostrzega, że Polska stała się krajem, w którym powszechny jest internet i towary wysokiej jakości, a w Warszawie wyrosło mnóstwo drapaczy chmur. Opisuje też miejsca, w których dominują pozostałości komunistycznej gospodarki i architektury.

"Niewinna uwaga na temat różnorodności i wysokiej jakości polskich mediów lub rosnącej sile sektora prywatnego może zostać uznana za brak wrażliwości na biedę, bezrobocie i niedostosowanie usług publicznych, nie mówiąc już o historycznych tragediach" - ostrzega autor.

Podczas spotkania z dziennikarzami w Warszawie Lucas przyznał, że tegoroczny raport ma bardziej optymistyczną wymowę niż ten z 2001 roku. (ISB)

tom/dag

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama