Reklama

W Czechach i na Węgrzech wraca fala prywatyzacji?

Firmy kolejowe, linie i porty lotnicze, największy koncern energetyczny - politycy z Czech i Węgier mają długą listę przedsiębiorstw, które powinny być szybko sprywatyzowane

Publikacja: 12.05.2006 08:42

Po wyborach na Węgrzech i przed wyborami w Czechach znów sporo mówi się o prywatyzacji. - Państwo wciąż kontroluje aktywa, których nie musi. W wielu wypadkach lepiej byłoby je poddać działaniu rynku - stwierdził wczoraj Gabor Kuncze, przywódca węgierskiej partii SZDSZ tworzącej koalicję z Socjalistami. Zdaniem Kuncze, na sprzedaż mogą trafić np. koleje MAV (część cargo), spółki transportu publicznego, w tym sieć autobusowa Volan, czy Szerencjsejatek, krajowy monopol loteryjny.

W Czechach wielką prywatyzację zapowiada opozycyjna partia ODS, która prowadzi teraz w sondażach i ma duże szanse na przejęcie władzy po czerwcowych wyborach.

Zdaniem jej lidera Mirka Topolanka, do sprzedaży "dojrzał" już 67-proc. pakiet udziałów w koncernie energetycznym CEZ. Inne przedsiębiorstwa, na które wskazał Topolanek, to m.in. narodowe linie lotnicze Ceske Aerolinie i Letiste Praha, operator portu lotniczego w Pradze.

Węgrzy łatają

dziurę w budżecie

Reklama
Reklama

Bardziej skłonni do wyprzedaży majątku państwowego wydają się Węgrzy. - Rząd potrzebuje pieniędzy na finansowanie deficytu. Dlatego, mimo że w rękach węgierskich władz pozostało już niewiele firm, w najbliższych dwóch latach tempo prywatyzacji nie osłabnie - mówi "Parkietowi" Tamas Vojnitis, ekonomista OTP Banku.

- Państwo może w najbliższym czasie zarobić na prywatyzacji około 400 mln euro, co odpowiadałoby 0,5 proc. węgierskiego PKB - uważa Vojnitis. W pierwszej kolejności można spodziewać się częściowej prywatyzacji Allami Autopalya Kezelo, firmy zarządzającej autostradami, poprzez uplasowanie 20-40 proc. akcji na giełdzie. Rząd liczy, że dzięki temu przekona Eurostat, by wydatki na budowę dróg nie były zaliczane do przekraczającego unijne normy deficytu.

Ostatnią dużą transakcją prywatyzacyjną na Węgrzech była sprzedaż portu lotniczego Ferihegy w Budapeszcie. Przejęła go brytyjska firma BAA, największy na świecie operator tego typu obiektów. Brytyjczycy pod koniec zeszłego roku zapłacili równowartość 1,8 mld euro.

CEZ kością niezgody

- Na zakres prywatyzacji w Czechach wpłynie wynik czerwcowych wyborów - podkreśla Lukas Dufik, analityk z Komercni Banka. Polityków dzieli przede wszystkim sprawa dokończenia prywatyzacji koncernu energetycznego CEZ. Jeszcze niedawno partia ODS nie wydawała się entuzjastką sprzedaży jego akcji. Analityków cieszy, że jej szefowie zmienili zdanie. - To dobra zapowiedę, bo rozwiewa ewentualne wątpliwości - mówi Tomas Gatek, specjalista z biura maklerskiego Patria Finance.

Zdaniem Jana Prochazki, analityka z praskiego biura maklerskiego Cyrrus, na pierwszy ogień pójść powinien 16-proc. pakiet akcji koncernu energetycznego. W ten sposób na giełdzie w Pradze znalazłoby się łącznie 49 proc. papierów. Ze sprzedażą większościowego pakietu Jan Prochazka radzi zaczekać jeszcze ok. dwóch lat. Na giełdę mógłby trafić równolegle z papierami dwóch innych firm: czeskich linii lotniczych oraz poczty.

Reklama
Reklama

Tomas Gatek liczy na to, że sprzedaż kontrolowanych wciąż przez państwo firm poprzez giełdę, może być znacznym wzmocnieniem dla praskiego rynku kapitałowego. Dlatego jest on zwolennikiem szybkiego wprowadzenia spółek na praski parkiet

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama