Według Najwyższej Izby Kontroli, nadzór budowlany w Polsce nie wywiązuje się z powierzonych mu zadań. Statystycznie jeden pracownik powiatowego inspektoratu nadzoru wykonał w 2005 r. zaledwie 11 kontroli. Nie poprawiła się terminowość wykonywania prac. Mimo że ośrodki powiatowe zwiększyły zatrudnienie średnio o 52,5 proc., to w pierwszej połowie 2005 r. odsetek decyzji niezałatwionych na czas wynosił prawie 20 procent.

NIK zarzuca organom powiatowym i wojewódzkim złą organizację pracy i nierzetelność. Błędnie prowadzona była ewidencja obiektów budowlanych. Inspektorzy nie zawiadamiali o planowanych kontrolach, co jest niezgodne z prawem.

Szczegółową kontrolą NIK objęła województwo mazowieckie. Źaden ze skontrolowanych 11 powiatów nie spełniał dobrze swojej roli. Niektóre decyzje nadzoru inwestorzy musieli czekać aż 2,5 roku. NIK stwierdziła, że "istnieje możliwość zjawiska". Nieprawidłowości wynikały też z przyczyn niezależnych od nadzoru - braku odpowiedniego sprzętu i niewystarczających środków z budżetu państwa. Warto dodać, że kontrola NIK została przeprowadzona przed tragedią w Katowicach.