Reklama

Fed nie pomógł rynkowi akcji

Indeksy przyspieszą? Możliwa przerwa w podwyżkach stóp w USA to raczej za mało

Publikacja: 13.05.2006 08:54

W środę amerykański bank centralny podniósł stopę funduszy federalnych do 5 proc. W prasowym komunikacie nie wykluczono co prawda dalszego zacieśniania polityki pieniężnej, ale podkreślono, że moment kolejnej podwyżki stóp będzie zależeć od rozwoju sytuacji gospodarczej. Rynek spodziewa się, że w czerwcu Fed może wstrzymać się z podwyżką, tym bardziej że niedawno szef banku Ben Bernanke mówił o możliwej przerwie w cyklu podwyższania kosztów pieniądza.

Czy gospodarka słabnie?

Tymczasem już następnego dnia amerykańskie indeksy zanotowały pokaźną zniżkę. Dlaczego te potencjalnie korzystne dla spółek doniesienia z Fedu nie skłoniły inwestorów do kupna akcji? Być może rynek obawia się, że przyczyną wstrzymania podwyżek może być osłabienie koniunktury gospodarczej. Na to wskazują ostatnie dane o sprzedaży detalicznej, która wzrosła w kwietniu o 0,5 proc., podczas gdy analitycy oczekiwali zwyżki o 0,7 proc. Co gorsza, niemal w całości (0,4 pkt proc.) wzrost ten wynikał z większej sprzedaży paliw, a to było w dużym stopniu efektem zwyżki ich cen.

Inne wytłumaczenie negatywnej reakcji inwestorów jest zgodne z zasadą "kupuj plotki, sprzedawaj fakty". Pokaźna zwyżka średniej przemysłowej Dow Jones od połowy kwietnia mogła wynikać właśnie z dyskontowania oczekiwanego wstrzymania podwyżek stóp od czerwca. Ponieważ zarówno ostatnia decyzja Fedu, jak i komunikat po posiedzeniu nie były zaskoczeniem, inwestorzy przystąpili do realizacji zysków. Co ciekawe, odwrót kupujących nastąpił w momencie, gdy średniej przemysłowej brakowało zaledwie 0,7 proc. do pobicia historycznego rekordu z 2000 r.

Stosunkowo słabo zachowuje się inny indeks - S&P 500 (który lepiej oddaje sytuację na szerokim rynku niż Dow Jones ze względu na większą liczbę spółek wchodzących w jego skład). Przed ponad tygodniem (5 maja) po dwóch tygodniach bezruchu indeks ustanowił kolejny tegoroczny szczyt (1326 pkt). Zapału kupujących wystarczyło zaledwie na jedną sesję. Od tego czasu zaczęła się przecena. W miniony czwartek S&P 500 zniżkował o 1,3 proc. i był to spadek największy od czterech miesięcy.

Reklama
Reklama

Podobne wahania S&P 500 trwają już od dwóch miesięcy i nie zmieniają faktu, że znajduje się on w średnioterminowym i jednocześnie długoterminowym trendzie wzrostowym. Linia tej pierwszej tendencji przebiega na poziomie ok. 1300 pkt i obecnie stanowi pierwsze istotne wsparcie dla indeksu. Silna czwartkowa przecena to jeszcze nie powód do paniki, biorąc pod uwagę, że od początku roku kilka razy zdarzały się tego rodzaju korekty spadkowe, ale żadna z nich nie przyniosła trwałej przeceny.

Nasdaq w marnej kondycji

Zdecydowanie najsłabiej wygląda jednak obejmujący spółki technologiczne Nasdaq Composite. Ostatnio - w przeciwieństwie do S&P 500 - indeks ten nie zdołał pokonać kwietniowego maksimum. W tym roku Nasdaq właściwie tkwi w trendzie bocznym - znajduje się na poziomie z początku grudnia ub. r. To wszystko sprawia, że słabo zachowuje się wykres siły relatywnej Nasdaqa względem S&P 500. Właśnie przebił on wsparcie wyznaczone przez dołki z ostatnich pięciu miesięcy. Wcześniej - przez niemal cały kwiecień - indeks bez powodzenia próbował przebić długoterminowy opór, co widać na wykresie.

Co oznacza przebicie wsparcia przez siłę relatywną? Po pierwsze jest to sygnał, że reprezentowany przez Nasdaq rynek spółek technologicznych będzie się nadal zachowywać słabiej niż szeroki rynek i spółki "starej ekonomii". Na marginesie, warto zaznaczyć, że zjawisko to może niekorzystnie oddziaływać na notowania polskich spółek informatycznych. Kursy Prokomu czy Softbanku już teraz znajdują się w średnioterminowym trendzie spadkowym mimo silnego WIG20.

Słabnąca siła relatywna jest ważna jednak nie tylko dla samego Nasdaqa. Od początku obecnej trzyletniej hossy każdej wielomiesięcznej fali wzrostowej S&P 500 towarzyszył wzrost siły relatywnej Nasdaqa względem S&P 500 (czyli spadek siły relatywnej S&P 500 względem Nasdaqa). Ta zależność sprawdzała się także już wcześniej. Kiedy oba amerykańskie indeksy rosną na przestrzeni wielu miesięcy, to zazwyczaj Nasdaq rośnie szybciej.

Tymczasem teraz mamy do czynienia z sytuacją, kiedy S&P 500 znajduje się w powolnym trendzie wzrostowym, a Nasdaq tkwi raczej w trendzie bocznym, a jego siła relatywna spada. To niedobre wieści dla inwestorów, które co prawda niekoniecznie zapowiadają załamanie notowań, ale też nie potwierdzają nadziei na przyspieszenie zwyżki.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama