Czwartkowy impuls wzrostowy wyznaczył nowy rekord WIG20 i spowodował powstanie optymistycznej białej świecy. Zamknięcie na poziomie dziennego maksimum sugerowało kontynuację wzrostu.

Mimo to piętkowe otwarcie wypadło bardzo nisko, a później następiło pogłębienie spadków. Znaczy to, że rynek zachował się słabiej, niż można było się spodziewac i jest to negatywny sygnał. Ostatecznie na wykresie pojawiła się nieduża czarna szpulka. Jej dolny knot pokazuje wspierajęce działanie dolnej połowy czwartkowej białej świecy oraz linii trendu wzrostowego obejmujęcej okres od 20 kwietnia. Fakt, że wsparcie zadziałało, jest optymistyczny, ale tylko w najkrótszym horyzoncie czasowym. Na dłuższą metę rynek wyględa coraz gorzej.

Przede wszystkim od prawie roku trend wzrostowy przebiega w kanale, którego dolna linia biegnie przez dołki z maja i października 2005 i marca 2006. Górna linia kanału przechodzi przez szczyty z września 2005 oraz stycznia 2006. Dwa ostatnie rekordy indeksu wypadły niemal dokładnie na tej linii. W tej sytuacji można wyobrazić sobie przynajmniej dwa scenariusze. Pierwszy zakłada wybicie górę ze wspomnianego kanału i kolejnę wielkę falę wzrostową. Podczas obecnej hossy takie rzeczy już się zdarzały, ale dopóki nie następi przełamanie górnej linii, obstawiam kontynuacjź wahań w ramach kanału. A to oznacza spadek do jego dolnej linii, która obecnie znajduje siź w okolicach 2950 pkt.

To wariant pesymistyczny. Za jego realizację przemawia zachowanie rynku w cięgu ostatnich tygodni. Przez większą część kwietnia WIG20 znajdował się w dynamicznym trendzie wzrostowym. 27 kwietnia następiło potężne tąpnięcie. Wprawdzie od tamtej pory zdołał nadrobić straty i wyznaczyć nowe rekordy, ale odbyło się to ze znacznie mniejszę dynamikę. Podobny schemat, to znaczy dynamiczny wzrost, załamanie i niemrawa kontynuacja wzrostu w przeszłości towarzyszył wielu ważnym szczytom. Mam więc nadzieję, że zapowiada to nie tyle zakończenie kilkuletniej hossy, co głębokę korektę.