Reklama

Bardzo droga batalia Airbusa z Dreamlinerem

Właściciel Airbusa miał dobry kwartał. W tym roku dostarczy klientom 430 maszyn, ale wciąż nie ma recepty na konkurencyjnego Dreamlinera

Publikacja: 17.05.2006 09:06

European Aeronautic, Defence & Space (EADS), spółka kontrolująca Airbusa, w I kwartale zarobił 516 mln euro, o 90 mln euro więcej niż wynikało z prognoz analityków zajmujących się branżą lotniczą. W porównaniu z tym samym okresem 2005 r. zysk zwiększył się o 26 proc., sprzedaż wzrosła zaś o 30 proc., do 9,1 miliarda euro. Airbus korzysta z rosnącego ruchu w powietrzu. W ub.r. przewozy pasażerskie zwiększyły się o 7,6 proc, w I kwartale 2006 r. zaś o 5,9 proc.

Zamówienia z Azji

Europejski producent ma dużo zamówień od azjatyckich linii i tanich przewoźników zainteresowanych samolotami ekonomicznymi w eksploatacji. W okresie styczeń-marzec firma z francuskiej Tuluzy dostarczyła 104 maszyny, 17 więcej niż rok temu. - Airbus korzysta z podwójnego efektu: większych dostaw i rezultatów cięcia kosztów w ramach programu Route 2006 - twierdzi Yan Derocles, analityk Oddo Securities.

Firmę czeka jednak duży wysiłek finansowy związany z wprowadzeniem na rynek nowego modelu. W tej kategorii Airbus przegrywa konkurencję z amerykańskim Boeingiem o kilka długości. Klienci zamówili tylko 100 nowych samolotów A350, konkurent ma zaś już 350 zamówień na Dreamlinera.

Na maszynę Boeinga po prawie rocznej dyskusji zdecydowały się też Polskie Linie Lotnicze LOT, które kupią siedem sztuk. Pierwsze dostawy nastąpią w 2008 r.

Reklama
Reklama

Składane przez Airbusa obietnice wprowadzenia zmian w projekcie nie zwiększyły zainteresowania kolejną wersją A350, więc firma zainwestuje 10 mld USD w nowy samolot. Też będzie się nazywać A350. Airbus zaproponuje go w trzech wersjach. Na rynku pojawi się w 2012 r., cztery lata po Dreamlinerze. Ostateczna decyzja zapadnie jeszcze w tym miesiącu.

Niezadowoleni klienci

A350 w obecnej wersji został skrytykowany przez takich klientów Airbusa jak International Lease Finance Corp., największą na świecie firmę zajmującą się leasingiem samolotów oraz linie lotnicze z Singapuru.

Od 2003 r., kiedy Boeing zaczął zabiegać o zamówienia na Dreamlinera, do października ub.r. Airbus próbował zainteresować rynek czterema wersjami nowego modelu bazującymi na maszynie A330-200, a kiedy do grudnia 2006 r. nie zdołał zebrać zamówień na 200 samolotów, w Tuluzie zaczęto myśleć o całkowicie nowym projekcie.

Jedną trzecią funduszy na jego sfinansowanie Airbus chce pożyczyć od rządów, co może doprowadzić do kolejnego konfliktu na linii USA-Europa. Subsydia budzą emocje po obu stronach Atlantyku.

Taka sytuacja jak teraz, według "The Wall Street Journal Europe", w branży lotniczej zdarza się raz lub dwa w dekadzie. Airbus i Boeing muszą dokonać wartych wiele miliardów wyborów, które zdecydują o tym, który z gigantów będzie górą w przyszłości. W ub.r. pierwszy raz od 2000 r. Boeing okazał się lepszy pod względem wartości nowych zamówień.

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama