W piątek z inicjatywą fuzji wyszła niemiecka Deutsche Boerse. Euronext, skupiający rynki w Paryżu, Amsterdamie, Brukseli i Lizbonie, musi więc zdecydować, czy wspólnie z Amerykanami chce tworzyć pierwszą prawdziwie globalną giełdę, czy z Deutsche Boerse u boku chce dominować w Europie. Połączenie z giełdą nowojorską oznaczałoby stworzenie rynku, na którym notowano by spółki o łącznej wartości 27 bln USD, trzy razy większej od następnej giełdy w kolejności i równej sumie kapitalizacji firm z czterech następnych parkietów.
Udziałowcy zdecydują
Wczoraj po południu zarząd Euronextu miał rozważyć obie ścieżki dalszego rozwoju. Jedną z nich może rekomendować akcjonariuszom podczas dzisiejszego walnego zgromadzenia. Ostatecznie to udziałowcy Euronextu zdecydują, którą ofertę przyjąć.
Amerykanie proponują za każdą akcję Euronextu gotówkę i papiery firmy, która powstałaby z połączenia z NYSE Group. W sumie za papier giełdowego sojuszu jego udziałowcy mogą otrzymać równowartość 71 euro (75 euro licząc ze specjalną dywidendą). Odpowiada to z grubsza ich ostatnim notowaniom.
Deutsche Boerse dotąd nie ujawniła warunków finansowych operacji połączenia z Euronextem. Według wczorajszych doniesień dziennika "Financial Times", Niemcy mieli zaproponować fuzję, polegającą na wymianie papierów, dającą w przeliczeniu 90 euro za każdą akcję Euronextu, czyli znacznie hojniejszą od propozycji amerykańskiej. Deutsche Boerse zdementowała te spekula-