Ostatnie sesje na GPW i innych rynkach wschodzęcych pokazały, że strumień kapitału zmienia swój kierunek. Coraz atrakcyjniejszy rynek bezpiecznych papierów w USA i spadki cen surowców dały na ostatnich sesjach piorunujęcę mieszankź. Lont do ładunku tlił się już długo, jednak ogień nie mógł dotrzeæ do celu, blokowany przez spływajęce na rynek masowo środki inwestorów indywidualnych, w tym tych, których GPW nigdy nie gościła na parkiecie.
"Minusowy wyścig" na rynkach wschodzęcych trwał wczoraj w najlepsze. Miejsce na podium zapewniły sobie Rosja i Turcja, ale giełdy budapesztańska, praska i warszawska "dzielnie" walczyły o brąz. Spadki były szerokie i objęły nie tylko spółki z WIG20, co przy ostatnich silniejszych korektach było niespotykane. Spadki WIG20, TechWIG i MIDWIG zawierały siź miźdzy 5 a 6 proc. Najbardziej ciężyły oczywiście spółki surowcowe,
ale pozostałe sektory
pozostawały również pod kontrolę niedźwiedzi.
Rozchwianie rynków sięga zenitu, a blisko 10-proc. spadek indeksu (nawet jeśli jest to indeks rosyjski) to już poważne załamanie nastrojów. Tymczasem indeksy kończą sesje przy minimach, a walec podaży jest na tyle systematyczny, że niszczy w zarodku wszelkie próby odreagowania. Również poziom obrotów, które są wysokie, ale nie ponadprzeciętnie wysokie, przemawia raczej za kontynuacją spadków niż za zwrotem. Oczywi?cie taka kaskada w koñcu wywoła odbicie, w dodatku zapewne mocne. Przeciętne zyski osięgnięte przez "słabe ręce" od początku roku każą jednak przypuszczać, że inwestorzy indywidualni nie będą jeszcze reagować na ostatnie wydarzenia na GPW szybką sprzedażą papierów - skumulowane zyski mocno stopniały podczas ostatnich sesji, ale jakieś zapasy zapewne jeszcze zostały. A kapitulacja "słabych rąk" będzie zapewne doskonałą okazją do rozpoczęcia odbicia.