- Trudnym zadaniem jest sprostanie jednocześnie celom ekonomicznym i liście refundacyjnej - przyznaje dyplomatycznie Andrzej Kleszczewski, prezes Polskiego Holdingu Farmaceutycznego. Również giełdowa Jelfa spogląda z niepokojem na proponowane przez rząd zmiany. - Propozycje mogą wpłynąć bezpośrednio na końcowe wyniki sprzedaży całej firmy - mówi Rafał Łuczyński, dyrektor ds. leków etycznych w Jelfie. - Podstawowa zmiana, która nas dotknie, to obniżenie państwowych dopłat do produktów zawierających glimepiryd. Do tej grupy należy nasz produkt - glibezid. Wpłynie to w zdecydowany sposób na obniżenie opłacalności jego sprzedaży - doprecyzowuje dyrektor.

Budzący obawy projekt zmian listy leków refundowanych można znaleźć na stronie internetowej Ministerstwa Zdrowia. Nowe rozporządzenie ma wejść w życie 15 czerwca. Co przewiduje? - Obniżono ceny wielu produktów ze względu na wzrost kursu złotego. Nie wprowadzono na listę nowych leków generycznych - streszcza propozycje Cezary Śledziewski, prezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego.

Ceny urzędowe mają spaść średnio o ok. 8 proc. Pacjenci aptek mają płacić przeciętnie o ok. 6,4 proc. mniej. Jak firmy odczują te zmiany? - Ceny farmaceutyków się obniżą. Jak to wpłynie na funkcjonowanie polskich firm, które i tak ponoszą spore koszty dostosowywania się do wymogów unijnych? - odpowiada pytaniem prezes. - Widzimy tu dwa zasadnicze problemy. Po pierwsze, ceny leków generycznych powinien ustalać rynek. Po drugie, brakuje określonych zasad, zgodnie z którymi zmiany na listach medykamentów refundowanych byłyby dokonywane - kończy C. Śledziewski. Również autorzy raportu Domu Inwestycyjnego BRE Banku przewidują, że zmiany mogą mieć początkowo negatywny wpływ na rynek leków i dystrybutorów farmaceutyków. Jednocześnie uspokajają, że "docelowo nie powinno to przełożyć się negatywnie na dystrybutorów farmaceutyków". DI BRE prognozuje, że nastąpi "jednorazowe obniżenie marży w III kwartale.