Po dziewięciu dniach spadków na warszawskiej giełdzie klienci funduszy inwestycyjnych nie zdecydowali się na umarzanie jednostek uczestnictwa. - Nie widać oznak paniki wśród inwestorów. Dane dotyczące wartości umorzeń nie odbiegają od średniej z tego roku - mówi Adrian Adamowicz, dyrektor sprzedaży w Pioneerze. Podobne informacje uzyskaliśmy w innych dużych TFI: BZ WBK AIB, ING, BPH czy PKO. - Część klientów zdecydowała się na wejście do funduszy akcji wykorzystując korektę na rynku - twierdzi Marcin Bednarek, dyrektor marketingu w BPH TFI. Według Sebastiana Buczka, szefa ING TFI, wyraźny odpływ klientów z funduszy akcji mógłby nastąpić dopiero w efekcie dłuższej korekty, trwającej 3-6 miesięcy.

TFI nie zmieniły też rekomendacji dotyczących funduszy. - Nadal uważamy, że długoterminowo najlepsze są inwestycje w akcje - mówi Leszek Kasperski, członek zarządu BZ WBK AIB TFI. - Zalecamy wybór funduszy stabilnego wzrostu i zrównoważonych. Jest teraz okazja do tańszych zakupów - twierdzi S. Buczek.

Według Błażeja Bogdziewicza, zarządzającego z BZ WBK AIB Asset Management, wczorajsze spadki w trakcie sesji powinny zakończyć korektę na rynku. Podobnego zdania jest Marek Fido, zarządzający z Fortis Securities. - Fala spadkowa się kończy. WIG20 nie powinien zejść poniżej 2750 pkt - mówił wczoraj w czasie sesji. - Jest część spółek, które nadal są przewartościowane. Ale w przypadku KGHM przecena nie była uzasadniona, bo miedź osiąga kolejne szczyty - uważa Andrzej Kaczorowski, zarządzający z Investors TFI. - Oczekuję teraz uspokojenia nastrojów. Nie może być tak na dłuższą metę, że jednego dnia mamy i bessę, i hossę - dodaje.