Polski rynek obligacji, podobnie jak węgierski, zignorował pogorszenie nastrojów na giełdach światowych oraz wyprzedaż obligacji na rynkach wschodzących. Od początku tygodnia obroty są na niskim poziomie, a aktywność inwestorów zagranicznych jest bardzo niska. Pojawił się krajowy popyt na obligacje z długiego końca krzywej, jednak rentowność zareagowała kosmetycznymi spadkami. Bez wpływu na notowania były również dane o inflacji bazowej. Na koniec dnia rentowność dwuletniego benchmarku OK0408 wynosiła 4,47%, pięcioletniego PS0511 5,11%, a dziesięcioletniego DS1015 5,38%. W porównaniu z poniedziałkowym zamknięciem oznacza to umocnienie dwulatek o 1 pb. oraz pięcio i dziesięciolatek o 2 pb. Druga połowa wczorajszej sesji przyniosła ocieplenie nastrojów na rynkach wschodzących. Może to być zapowiedź lekkiego umocnienia również na rynku polskim podczas środowej sesji. To jednak nie koniec wyprzedaży na rynkach wschodzących i wkrótce zobaczymy kolejną falę słabości. Spodziewam się dalszego rozszerzenia spreadów polskich benchmarków do niemieckich.

* Tekst wyraża osobiste poglądy autora