Od maja 2004 r. zagraniczne firmy ubezpieczeniowe nie muszą już zakładać spółek w Polsce, aby móc sprzedawać tu swoje produkty. To samo dotyczy polskich towarzystw. Mogą swoje polisy sprzedawać za granicą. Wystarczy, że otrzymają od Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych notyfikację, czyli zgodę na sprzedaż ubezpieczeń poza krajem.
Polacy w UE
Dotychczas otrzymało ją 11 krajowych zakładów ubezpieczeń. Tylko jeden z nich - Amplico - zdecydował się na otwarcie oddziałów zagranicznych. Ale te 11 zakładów to aż 1/6 polskiego rynku.
Pierwszym polskim zakładem, który uzyskał notyfikację był CIGNA STU - już po 2 miesiącach obecności Polski w UE. Można jednak przypuszczać, że w związku z ostatnimi zmianami właścicieli CIGNA STU, zakład ten zweryfikuje swoją zagraniczną strategię. Pozostałe polskie zakłady nowego właściciela - austriackiego Wiener Stadtische - nie uzyskały dotąd żadnej notyfikacji.
Skąd zainteresowanie rodzimych firm obecnością poza Polską? - Dostrzegamy potencjał drzemiący szczególnie w unijnych rynkach wschodnich, czyli na Litwie, Łotwie i Estonii - mówi Zbigniew Jęksa z Allianz Polska. Z kolei prezes Gerling Polska Witold Janusz stwierdza: - Powodem złożenia wniosku: o notyfikację była zasada przyświecająca działalności całej Grupy Gerling, według której towarzyszymy klientom wszędzie tam, gdzie prowadzą oni swoją działalność. Zaraz jednak dodaje, że dotychczas polski Gerling nie pozyskał żadnych składek z działalności w ramach swobody świadczenia usług. Podobne motywy stały za Royal Polska. - Nasze towarzystwo ubiegało się o notyfikację na wypadek, gdyby któryś z naszych ważnych klientów, który prowadzi działalność również na innych rynkach UE, chciał, byśmy rozszerzyli ofertę dla niego również na te rynki - wyjaśnia Monika Grzybowska z Royal Polska. Royal, podobnie jak Gerling, nie uzyskał jeszcze przypisu spoza Polski.