BDM PKO BP, jedyne biuro maklerskie, które zajmowało się Betacomem, zdecydowało się zawiesić rekomendację dla spółki. Ten dość radykalny i rzadko spotykany krok był podyktowany utratą wiarygodności przez informatyczną firmę, produkującą oprogramowanie i handlującą sprzętem.
W raporcie z 13 lutego Michał Janik, autor raportu, zalecał kupowanie papierów Betacomu, wyceniając je na 43,8 zł. Zdaniem specjalisty, akcje na giełdzie były silnie niedoszacowane (kurs wynosił wówczas 28,5 zł). Firma, w ocenie analityka, była "krzyczącym" przykładem niedowartościowania.
"Niewiara w trwałość poprawy wyników spółki wciąż mocno rzutuje na jej wycenę rynkową. Naszym zdaniem niesłusznie", można było przeczytać w komentarzu do raportu.
Po trzech i pół miesiąca broker zdecydował się zawiesić rekomendację. Michał Sztabler, analityk BDM PKO BP, który przygotował raport na ten temat, zwrócił uwagę, że wyniki Betacomu za I kw., który dla firmy był ostatnim kwartałem roku obrotowego, były rozczarowujące. Przychody wyniosły 27,5 zł i były o 46 proc. wyższe niż rok wcześniej, ale spółka zakończyła ten okres na minusie netto. Strata w tej pozycji przekroczyła 0,5 mln zł. Narastająco po czterech kwartałach sprzedaż wzrosła do 115 mln zł, z 88,8 mln zł w roku obrotowym 2004/2005. Firma zarobiła 2 mln zł, wobec blisko 3 mln zł rok wcześniej. Tymczasem zarząd obiecywał, że wynik będzie nawet o połowę lepszy niż w poprzednim roku. Na tej podstawie BDM PKO BP prognozował, że w roku obrachunkowym 2005/2006 obroty firmy wzrosną do 120 mln zł, a zysk netto sięgnie 4 mln zł.
Po publikacji danych za pierwsze trzy miesiące kurs spółki spadł o ok. 50 procent.