Dla banków karty kredytowe to przysłowiowa kura znosząca złote jajka. Ryzyko, że pieniądze pożyczone dzięki karcie już do banku nie wrócą, jest stosunkowo niewielkie (w czołowych bankach detalicznych odsetek niespłaconych kredytów z karty nie przekracza 1,5 proc.), a opłaty za wydawanie i użytkowanie kart z kwartału na kwartał stanowią coraz znaczniejszą pozycję w wynikach finansowych banków. Trudno się wiźc dziwić, że banki prześcigają się w wydawaniu nowych kart.
Liderów dwóch
- Karty kredytowe należą do strategicznych produktów PKO BP. Stworzyliśmy ich szeroką gamę, aby mogły one zadowolić nawet najbardziej wymagających klientów. Udostępniamy ją jak najszerszej grupie osób, w tym również o relatywnie niskich dochodach - powiedział "Parkietowi" Jacek Obłękowski, wiceprezes PKO BP, banku, który po pierwszym kwartale zdetronizował Bank Handlowy jako największego wydawcę kart kredytowych w Polsce. Według J. Obłękowskiego, przy zachowaniu obecnej dynamiki PKO BP powinien przekroczyć na koniec roku liczbę 700 tys. wydanych kart kredytowych. Obecnie największy polski detalista ma w swoim portfelu 600 tys. takich kart.
- Uważamy, że nadal jesteśmy liderem w obszarze kart prestiżowych i nowoczesnych; do tego kart realnie używanych. Pod względem wartości transakcji dokonanych kartą jesteśmy nadal numerem jeden
z 35-procentowym udziałem w rynku - ripostuje Paweł Zegarłowicz, dyrektor biura prasowego Banku Handlowego, należącego do Citigroup. Zapowiada, że Handlowy nie będzie na siłę mnożyć łatwych "martwych kart", które daje się do konta, a karta leży w szufladzie i w praktyce nikt jej nie używa. - Gonienie za statystyką zdewaluowałoby jakość obecnie używanych kart z logo Citi - dodaje Zegarłowicz.