Utrzymanie stóp procentowych na niezmienionym poziomie przez Radę Polityki Pieniężnej oraz informacja opublikowana po posiedzeniu nie były niespodzianką.
Najważniejsze zdanie komunikatu brzmiało: "bilans czynników ryzyka dla przyszłej inflacji nie zmienił się istotnie od ostatniego posiedzenia Rady, jakkolwiek pojawia się czynnik ryzyka związany z naciskami płacowymi w sferze budżetowej". Pojawił się więc jeden nowy element w ocenie sytuacji ekonomicznej dokonanej przez Radę, mianowicie "zapowiedzi wzrostu płac i sygnały narastania żądań płacowych w części sektora publicznego".
W komunikacie Rady czytamy również, że "zrealizowanie tych żądań może prowadzić do zwiększenia nacisków na wzrost płac w pozostałej części sektora publicznego i w ten sposób dynamiki wynagrodzeń w całej gospodarce". Ze stwierdzeń powyższych wyraźnie wynika, że ten nowy "jastrzębi" argument jest bardzo warunkowy. Dlaczego?
Po pierwsze, nie jest pewne, że żądania płacowe zostaną zrealizowane. Po drugie, nie jest oczywiste, czy przełożyłyby się na znacznie wyższy wzrost płac w całej gospodarce, który mógłby zagrozić celowi inflacyjnemu w średnim terminie. Co prawda, podczas konferencji prasowej prezes NBP stwierdził, że taka sytuacja "musiałaby doprowadzić" do wzrostu płac w gospodarce, jednak komunikat był bardziej powściągliwy (jak zwykle, jeśli chodzi o "jastrzębie" argumenty) i mówił tylko, że "może prowadzić". Tak czy inaczej, wydaje się, że istnieją inne argumenty, które sprawiają, że należy podtrzymać pogląd o stabilnych stopach procentowych w kolejnych miesiącach (a nawet kwartałach).
Czynniki te to, po pierwsze, przyspieszenie popytu krajowego za sprawą szybszego wzrostu konsumpcji prywatnej i, po drugie, sytuacja na globalnych rynkach finansowych. Jednak w obliczu dość niskiej presji inflacyjnej, zarówno dzisiejszej jak i oczekiwanej (stopniowy powrót inflacji do celu), argumenty te nie są na tyle istotne, aby należało już oczekiwać podwyżki stóp procentowych. Jeśli chodzi o dane o PKB za pierwszy kwartał, to potwierdziły one, a nawet wzmocniły, tezę o przyspieszeniu spożycia indywidualnego. Choć wolniejszy od oczekiwań okazał się wzrost inwestycji. Z komunikatu Rady wynika, że również bank centralny był nieco zaskoczony taką strukturą wzrostu PKB (oraz tak szybkim tempem wzrostu).