Reklama

Trudne życie padlinożercy

Dla rynku korzystniejsza byłaby sytuacja, w której już na poziome oferty publicznej pojawiałaby się "kontroferta"

Publikacja: 03.06.2006 09:15

Czy analizują Państwo sprawozdania finansowe firm, które znalazły się w złej sytuacji finansowej? Z pewnością nie. Bo po co. W większości raportów nie ma nic. Obowiązki informacyjne nakazują napisanie o osiągnięciach i niepowodzeniach firmy w okresie sprawozdawczym. O swoich osiągnięciach firmy sprawozdają dużo. O niepowodzeniach - nie.

To jest logiczne i łatwe do uzasadnienia. A wytłumaczeniem powinni zająć się psychoanalitycy. Nikt z nas nie lubi przyznawać się do porażki. Kiedy spadają notowania akcji, które znajdują się w naszym portfelu, nie analizujemy notowań. Nie czytamy sprawozdań ani tekstów na temat posiadanych firm. Jest to niezgodne z zasadami inwestowania. Kiedy spada cały rynek, nie analizujemy notowań - nie śledzimy wykresów, nie sprawdzamy cen w internecie i liczb w tabeli notowań. Wiemy o tym, że zasady inwestowania na giełdzie nakazują sprzedaż akcji i zaakceptowanie małych strat. Ale i tak brniemy w inwestycję i często dokupujemy akcji "uśredniając cenę". Sytuacja służb księgowych w firmach jest dużo trudniejsza - pracę jest zmienić dużo trudniej niż skład portfela inwestycyjnego.

Opisałem sytuację, kiedy załamanie finansów w spółce nas zaskoczy. A co zrobić, kiedy z analizy sprawozdań finansowych wynika, że zapaść musi nastąpić. Powodów jest wiele - tyle, ile powodów do inwestowania w akcje przekazuje nam analiza fundamentalna. Może zmienić się sytuacja na rynku. Może pogorszyć się sytuacja w branży. Może pogorszyć się sytuacja w danej spółce. Może też okazać się, że żaden z czynników nie nastąpi, tylko akcje są przewartościowane. I co wtedy? Niestety, nie możemy zrobić nic.

Kontrakty terminowe na akcje wystawiane są wyłącznie na papiery kilku największych firm. Podobnie jest z opcjami. A notowania tych największych bardziej związane są z tym, jak zachowuje się WIG20, niż z tym, co dzieje się w nich samych. Największy wpływ na ich notowania mają potrzeba replikacji indeksu przez fundusze inwestycyjne oraz działania arbitrażystów. Sama krótka sprzedaż też jest słabo rozwinięta. Dotyczy ona nieco większej liczby papierów. Problemem dla wielu inwestorów może być kwota - minimum 500 tys. zł.

A pozostałe papiery? Tu sytuacja jest wyjątkowo prosta. Nie ma nic - ulica jednokierunkowa. Chcesz przyłączyć się do gry na giełdzie, kup akcje.

Reklama
Reklama

Sądzę, że dla rynku dużo korzystniejsza byłaby sytuacja, w której już na poziome oferty publicznej pojawiałaby się "kontroferta". Firma A oferowałaby swoje akcje w ofercie publicznej za pośrednictwem biura maklerskiego X. Biuro maklerskie Y powiedziałoby "sprawdzam". I wystawiłoby te same walory do sprzedaży. Zwróćmy uwagę, jak uprościłaby się sytuacja na rynku pierwotnym.

Banki i biura maklerskie nie odważyłyby się proponować swoim klientom pożyczek, które zniekształcają obraz rynku. Analitycy dużo ostrożniej podchodziliby do wycen oferowanych papierów. Sami zaś inwestorzy uważniej wybieraliby papiery. Liczba afer i rozczarowań istotnie by się zmniejszyła. A pieniądze pozyskane na rynku pracowałyby znacznie efektywniej.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama