Dzisiaj rząd ma zakończyć prace nad podatkami. Od końca marca, kiedy Ministerstwo Finansów przedstawiło założenia reformy, trwały burzliwe dyskusje, czy zakres nowelizacji jest właściwy. Szczególnie trudne do zaakceptowania były pomysły zakładające zniesienie niektórych przywilejów.
Nacisk kolegów z rządu był na tyle silny, że wicepremier Zyta Gilowska zdecydowała o pozostawieniu na dwa kolejne lata karty podatkowej. Resortowi kultury udało się ocalić ryczałtowe opodatkowanie umów o dzieło dla artystów. Utyskiwania doradców podatkowych sprawiły za to, że MF rozszerzyło proponowaną definicję samozatrudnienia.
Teraz reformą zajmą się posłowie. W MF dowiedzieliśmy się, że Z. Gilowska chce, by Sejm rozpoczął prace jak najszybciej. Nic dziwnego - to jedna z największych nowelizacji prawa podatkowego ostatnich lat i dodatkowo bardzo kosztowna dla budżetu. Samo obniżenie składek ZUS będzie oznaczać utratę 10,3 mld zł. Dlatego wicepremier przyznała, że szanse na głębszą redukcję deficytu budżetowego, znacznie poniżej 30 mld zł, "są niewielkie".
W sobotę na kongresie PiS delegaci przywitali Z. Gilowską brawami, co zostało odczytane jako dowód poparcia reform. Czy podobnie zareagują posłowie innych ugrupowań? Ambiwalentnie o planach reformy wypowiedział się Lech Kaczyński. "Zyta Gilowska (...) należy do najlepszych ministrów tego rządu. Moja pochwała nie oznacza jednak, że muszę się zgadzać z jej wizją świata" - stwierdził w wywiadzie dla "Wprost".