Jak napisał wczoraj "Puls Biznesu", prokuratura w Pszczynie postawiła zarzuty prezesom Domu Maklerskiego IDMSA i wkrótce mogą oni zostać oskarżeni o działanie na szkodę klienta.
Sprawa dotyczy zakupu akcji spółki Polcolorit w ofercie publicznej (IV kwartał 2004 r.) na rachunek klienta domu maklerskiego. Akcje zostały nabyte częściowo na kredyt, problem w tym, że inwestor nie chciał go zaciągnąć.
Okazało się, że pracownica punktu obsługi klientów (POK-ów) sfałszowała dokumenty w sprawie pożyczki. Na transakcji inwestor stracił 165 tys. zł. Pracownica POK-u za podrobienie podpisu klienta została skazana na 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata i 1 tys. zł grzywny. Poszkodowany klient oczekiwał rekompensaty. Propozycję domu maklerskiego jednak odrzucił i złożył kolejne zawiadomienie do prokuratury.
Rafał Abratański, wiceprezes DM IDMSA odpiera zarzuty. - W lutym 2005 r. dowiedziałem się o problemie naszego klienta. 1 marca 2005 r. zawiadomiliśmy o tym prokuraturę. Zaproponowaliśmy klientowi, że odkupimy od niego akcje Polcoloritu po cenie z oferty publicznej powiźkszonej o koszty związane z transakcją i z udzieleniem kredytu - powiedział.
Według Abratańskiego, inwestor domagał się wyższego odszkodowania. - Potraktowaliśmy to jak próbę wyłudzenia pieniędzy i złożyliśmy zawiadomienie do prokuratury - dodał wiceprezes. Sprawy nie chciała skomentować Jolanta Wójcik-Doroszko, szefowa prokuratury w Pszczynie.