"Poskromić nerwy" - to tytuł raport Domu Inwestycyjnego BRE Banku o Agorze z 13 czerwca. Michał Marczak, analityk biura, rekomenduje w nim inwestorom kupowanie walorów wydawniczej spółki. Podwyższył zalecenie z "akumuluj" do "kupuj". Uważa, że obecny giełdowy kurs to dobra okazja do zakupów papierów Agory. Gdy wydano raport, wynosił 31 zł, a biuro już wcześniej wyceniło akcję firmy na 47,1 zł. Na giełdzie było więc o 30 proc. taniej.

Tuż po publikacji rekomendacji notowania spółki jeszcze traciły (spadły o 0,3 proc., czyli podobnie jak WIG20). W piątek kurs ruszył do góry. W sumie akcje nie zmieniły wartości. Pod koniec sesji jedna kosztowała 30,3 zł. M. Marczak spodziewa się, że wyniki Agory w drugim kwartale będą dobre. Pozytywnie powinna na nie wpłynąć sytuacja stacji telewizyjnych. W przypadku produktów, których reklama skierowana jest przede wszystkim do kobiet, ramówki TVP i Polsatu (emitują mecze piłki nożnej z mundialu - red.) są nieatrakcyjne. Dlatego - uważa analityk - część reklam jest przenoszona do TVN. Podaje, że w czerwcu stacja otrzymała o 40 proc. więcej zleceń niż w poprzednim roku i nie była w stanie ich obsłużyć. Dlatego - sądzi M. Marczak - przynajmniej część budżetów reklamowych przepłynie do innych mediów, w tym do prasy.

Zdaniem DI BRE Banku, udział "Gazety Wyborczej" w rynku reklamowym może spadać dopiero za pół roku. Wtedy to wpływy reklamowe "Dziennika" Axela Springera mogą mieć związek z liczbą czytelników tytułu. Po trzecie, M. Marczak podkreśla, że różnica w wycenie Agory (wartość przedsiębiorstwa to 1,62 mld zł) i Grupy Onet (1,32 mld zł w transakcji między TVN i ITI) jest nie uzasadniona. Argumentuje, że udział Agory w rynku reklamy wynosi 12,3 proc., a Onetu - 1,7 proc.