Opóźnienia w dostawach airbusa A380 mogą pogrążyć firmę z Tuluzy. International Lease Finance Corp. (ILFC), największa na świecie firma trudniąca się leasingiem samolotów, poinformowała, że poważnie zastanawia się nad odwołaniem zamówień na dziesięć 555-miejscowych kolosów.
ILFC ma w umowie zapis, pozwalający się z niej wycofać bez żadnych konsekwencji, jeśli opóźnienia przekroczą pół roku. Ten termin zostanie przekroczony ponaddwukrotnie.
Dyrektor generalny ILFC Steven Udvar-Hazy nie wykluczył też rezygnacji z odbioru średniodystansowych samolotów A350, który to model Airbus chce poddać gruntownej modernizacji, bo nie sprzedaje się tak dobrze jak przygotowywany przez Boeinga model 787.
Oba zamówienia są warte 5 mld USD i ich strata byłaby ciosem dla Airbusa. Prawdopodobnie stanowiłaby gwóźdź do trumny dla Noela Forgearda, jednego z dwóch prezesów EADS, spółki matki Airbusa, którego podejrzewa się o wykorzystywanie informacji poufnych dotyczących opóźnień w procesie produkcyjnym A380 przy sprzedawaniu papierów swojej firmy.
Bloomberg