Od dość mocnego akcentu (biorąc poprawkę na ostatnie nastroje) zaczęły się wczoraj notowania na giełdach nowojorskich. Główne indeksy wzrosły na "dzień dobry" o 0,5-1,0 proc. Wskaęnik Dow Jones Industrial Average odbił się tym samym od zeszłotygodniowego dna już o ponad 3 proc. Poprawa nastrojów jest zasługą spółek, które z wolna zaczynają publikować kwartalne wyniki finansowe. Wczoraj ukazał się kolejny świetny raport kolejnego banku inwestycyjnego. Morgan Stanley w zakończonym w maju kwartale obrachunkowym zarobił na czysto 1,96 mld USD, czyli ponad dwa razy więcej niż w takim samym czasie rok wcześniej. Znacznie lepsze od oczekiwań inwestorów rezultaty osiągnął też FedEx, jeden z liderów w transporcie przesyłek. Efekt? Papiery Morgana Stanleya skoczyły o prawie 5 proc., a FedEx o blisko 4 proc. Teraz sprawozdania publikują jedynie firmy o roku obrachunkowym przesuniętym w stosunku do kalendarzowego, natomiast prawdziwy wysyp wyników nastąpi dopiero za kilka tygodni. Jeśli wówczas wciąż zyski okazywać się będą lepsze od prognozowanych, można spodziewać się trwalszego odbicia. Analitycy oczekują, że amerykańskie korporacje znów poprawią rezultaty o więcej niż 10 proc. w porównaniu z II kwartałem zeszłego roku.
W Europie papiery też od kilku dni drożeją, ale wczoraj sesja przez większą część dnia stała pod znakiem spadków. Dopiero dobry początek na Wall Street pomógł podęwignąć się indeksom. Ostatecznie wiźkszość głównych wskaęników wyszła na minimalny plus, tylko londyński FTSE-100 stracił symboliczne 0,01 proc. Wśród firm najbardziej docenionych przez inwestorów (akcje o 5 proc. w górę) znalazł się holenderski koncern Philips Electronics, który postanowił pozbyć się oddziału produkującego układy scalone. Firma nie chce, by jej wyniki finansowe i giełdowe notowania były uzależnione od bardzo zmiennego popytu na półprzewodniki. Wyraęnie drożały też papiery francuskiego koncernu energetycznego Suez, o którym mówi się, że ofertę jego przejęcia przygotowuje włoski Enel.