Reklama

Gospodarczy futbol

Na koniec kadencji rządzący mają zazwyczaj najbardziej twórcze pomysły na doprowadzenie do powszechnego dobrobytu

Publikacja: 23.06.2006 09:25

Co cztery lata mistrzostwa są świata... Futbolowe szaleństwo ogarnia wówczas niemal wszystkich, bez różnicy wieku czy statusu majątkowego. Medialnymi znawcami piłkarskich strategii, taktyk i zagrań nagle stają się znani aktorzy, muzycy i uczestnicy reality shows, czyli osoby z futbolem na co dzień związane raczej luźno, a często nawet nie znające podstawowych zasad tego pięknego skądinąd sportu. Zawodnicy pojawiają się w radiowych i telewizyjnych reklamach, na billboardach oraz okładkach programów telewizyjnych i czasopism dla pań... Strach otworzyć lodówkę, by przypadkiem nie natknąć się w niej na roześmiane twarze orłów-nielotów Janasa lub reprezentantów innego kraju, którzy dla odmiany w piłkę grać potrafią...

Zupełnym przypadkiem jest, że również co cztery lata odbywają się w Polsce wybory parlamentarne. Na szczęście daty obydwu wydarzeń nie pokrywają się ze sobą, ale analogii między nimi doszukać się można wbrew pozorom całkiem sporo. Wizerunków polityków, na których niedosyt i tak nigdy nie narzekamy, przybywa niemal lawinowo na każdym murze i w każdej gazecie, a większość komentarzy, domorosłych i fachowych, skupia się na tym jednym, najważniejszym spektaklu.

Zarówno przed mundialem, jak i wyborami pojawiają się obietnice. Z perspektywy czasu wydaje się, że wszystkie one są tyle samo warte. Dojście do fazy pucharowej rozgrywek, czy przeprowadzenie głębokich reform strukturalnych gospodarki okazuje się nierealne. Tak zawodnikom, jak i politykom brakuje nie tylko woli spełnienia podejmowanych publicznie zobowiązań, ale również niezbędnych umiejętności. W końcu najważniejszy jest sam wyjazd na mistrzostwa lub znalezienie się w poselskiej ławie.

Trener dokonuje selekcji zawodników. Opinia publiczna z zapartym tchem śledzi nominacje do kadry narodowej i... okazuje się, że czołowi gracze będą śledzić mecze rozgrywane przez swoich kolegów jedynie w telewizji.

Gospodarczy selekcjonerzy nie są lepsi od piłkarskiego. Gdy już zasiądą w rządowych fotelach, odsyłają do domów, według ułożonego przez siebie klucza, prezesów spółek Skarbu Państwa i apolitycznych instytucji państwowych. Wyniki meczów granych w eksperymentalnym składzie nie ucieszyły chyba nikogo...

Reklama
Reklama

Wreszcie naszym piłkarzom udaje się strzelić gole. Kto jednak zdobywa bramki? Oczywiście, ten zawodnik, który na mistrzostwa w ogóle miał nie jechać! Dokładnie tak samo jest w polityce - do koalicji rządowej wchodzą te ugrupowania, które z racji niewielkiego społecznego poparcia i zaufania miały jedynie z pozycji opozycyjnych przyglądać się realizacji programów reform. Słuchając jednak wypowiedzi przedstawicieli tych partii na tematy gospodarcze, należy się spodziewać rychłego strzelenia wielu bramek samobójczych.

W końcu przychodzi upragnione zwycięstwo. Niestety, mimo że było ono wyczekiwane i powitane z radością, nie przynosi żadnego efektu i nie jest już w stanie odmienić całościowej oceny występów drużyny. Najsurowiej kibice oceniają trenera. Także na koniec kadencji rządzącym przychodzą zazwyczaj najbardziej twórcze pomysły na naprawianie kraju i sposoby na doprowadzenie do powszechnego dobrobytu. Nie można było tak grać przez cały turniej? Kibice ściskający kciuki za wzrost gospodarczy mają na szczęście w rękach mocniejszy instrument niż kibice piłkarscy - kartę do głosowania. Nie tylko oceniają selekcjonerów, ale przede wszystkim mogą im pokazać czerwoną kartkę.

Pozycję lidera przemian gospodarczych straciliśmy wprawdzie relatywnie niedawno, ale, podobnie jak sukcesy drużyn Górskiego i Piechniczka, odeszła ona już do historii. Tak jak w przypadku futbolu przyczynili się do tego działacze PZPN, w świecie gospodarczym zawdzięczamy to politykom. Wierny kibic zawsze jednak wierzy, że "już za cztery lata Polska będzie mistrzem świata". Racjonalny obserwator polskiego życia politycznego i gospodarczego nadzieję taką powinien stracić już dawno. Sukces w świecie gospodarki nie przyjdzie z dnia na dzień. W tym przypadku nie można liczyć na szczęśliwe losowania, czy inne zbiegi okoliczności. A może jednak coś wreszcie się odmieni... Kiedyś... W końcu podobno życie jest jak piłka!

Instytut badań nad gospodarką rynkową

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama