Ostatnie sesje upłynęły na światowych rynkach pod znakiem odreagowywania wcześniejszych spadków. W ostatnim dniu tygodnia wzrostowa korekta została jednak zatrzymana. To sprawia, że na otwarcie poniedziałkowych notowań będziemy czekać z lekkim niepokojem. Z rynków nam najbliższych uwagę zwraca ruch powrotny węgierskiego BUX do linii szyi rozległego podwójnego szczytu, z którego indeks wybił się dołem

12 czerwca. W trakcie czwartkowych notowań udało się nawet na chwilę ponownie przekroczyć 20 tys. punktów, ale zamknięcie sesji wypadło już poniżej tej bariery. Na wykresie pojawiła się świeca z wysokim górnym cieniem, której negatywną wymowę potwierdził piątkowy spadek. Spadek poniżej lokalnego dołka na 18,5 tys. pkt. będzie sygnałem do kolejnej fali wyprzedaży, w trakcie której powinien zostać zrealizowany zasięg spadku wynikający z podwójnego szczytu. Formacja sugeruje przecenę do 16,5 tys. pkt., czyli o 15 proc. od piątkowego

zamknięcia. Zwyżka zatrzymała się także na niemieckim rynku akcji. DAX odbił się od głównej linii trendu wzrostowego i jednocześnie przełamał opór, który wyznaczał tempo zniżki w ostatnich czterech tygodniach. Jednak wyjątkowo strome nachylenie spadkowej linii trendu nie pozwala przywiązywać do tego sygnału zbyt dużej wagi. Jednocześnie wydaje się mało prawdopodobne, żeby z najgłębszej od 2003 roku przeceny indeks podniósł się bez jakiejkolwiek konsolidacji. Dodając do tego fakt, że wykres DAX dotarł właśnie do oporu wyznaczanego przez majowy dołek (5546 pkt), ponowny spadek do minimum z 13 czerwca to scenariusz, który ma szansę realizacji w nadchodzącym tygodniu. Szczególnie, że trudno będzie liczyć na pomoc ze strony amerykańskiego rynku akcji. Także S&P 500 dotrał do majowego dołka (1255 pkt). Obawy o poziom kursów za Atlantykiem wynikają jednak przede wszystkim z coraz wyższej rentowności 10-letnich obligacji. Ta rozpoczęła piątek od udanego ataku na majowy szczyt i osiągnięcia najwyższego poziomu (5,22 proc.) od ponad czterech lat.