Reklama

Giełda to bardzo dobra inwestycja Ska rbu Państwa

Z Piotrem Kamińskim, przewodniczącym rady nadzorczej Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie rozmawia Grzegorz Uraziński

Publikacja: 24.06.2006 09:45

Czym zajmuje się rada nadzorcza Giełdy Papierów Wartościowych?

Przede wszystkim kwestiami typowo korporacyjnymi. Rada nadzoruje zarząd i całą działalność giełdy. Zajmuje się też sprawami regulacyjnymi. To między innymi od niej zależy, jak wygląda ostateczny, operacyjny kształt rynku, który zdefiniowany jest w regulaminie giełdy oraz w innych dokumentach - na przykład, we wspólnych stanowiskach zarządu i rady giełdy. Rada dużo uwagi poświęca także strategii giełdy. Zajmuje się wytyczaniem pewnych kierunków działania tej instytucji. Kiedyś miała jeszcze inne operacyjne funkcje, jak np. dopuszczanie emitentów do notowań giełdowych. Ale, całe szczęście, już tego nie robi.

Dlaczego "całe szczęście"?

Bo to jest sprawa operacyjnego funkcjonowania rynku i ze względu na sprawność działania powinno to być w gestii zarządu, tak jak na innych giełdach.

Czy przewodniczący rady nadzorczej GPW ma jakieś szczególne uprawnienia?

Reklama
Reklama

Oprócz zwykłych uprawnień i obowiązków przewodniczącego (reprezentacja, ustalanie porządku obrad, udzielanie głosu itp.) nie ma szczególnych przywilejów. Nawet jego głos nie jest decydujący przy równej liczbie głosów. Przy okazji konkursu na stanowisko prezesa giełdy sprawdzaliśmy, czy w przypadku równej liczby głosów, głos przewodniczącego miałby większą siłę. Jak się okazało - nie.

Jak często odbywa się posiedzenie rady giełdy?

Ostatnio zbyt często, ale to wynika z trwającego procesu wyboru nowych władz GPW. Uważam, że dobrze działająca rada nadzorcza takiej instytucji jak giełda, jeżeli nie dzieje się nic nadzwyczajnego, powinna się spotkać raz na dwa, trzy miesiące.

Inna kwestia to stała praca czterech kilkuosobowych komitetów stworzonych w ramach rady. One zajmują się bieżącymi sprawami. Łatwiej jest zwołać posiedzenie 3-5-osobowego komitetu, niż regularne posiedzenie 12-osobowej rady. Oczywiście, każdy z członków rady ma swobodny dostęp do prac każdego z komitetów.

Co to za komitety?

Pierwszy - audytu, do którego wchodzą Raimondo Eggink, Maria Sierpińska oraz jego przewodniczący Adam Ruciński. Drugi komitet to kadr i wynagrodzeń, w skład którego wchodzę również ja oraz Marek Michalski, Maria Sierpińska, Tomasz Sójka, Piotr Tamowicz. Tu przewodniczącą jest Małgorzata Kalicka. Jest jeszcze komitet do spraw regulacji i ładu korporacyjnego, na którego czele stoi Maria Dobrowolska, a pozostali członkowie to Marek Michalski, Tomasz Sójka, Piotr Tamowicz, Marek Wierzbowski, Adam Ruciński, Arkadiusz Huzarek, Raimondo Eggink. Ja jestem przewodniczącym komitetu strategii i współpracuję w nim z Tomaszem Sójką, Piotrem Tamowiczem, Małgorzatą Kalicką, Raimondo Egginkiem, Marią Dobrowolską, Marianem Wronierskim.

Reklama
Reklama

Czym się zajmują te komitety?

Można powiedzieć, że członkowie tych komitetów specjalizują się w pewnych obszarach działalności rady. Dla przykładu, komitet audytu ocenia sprawozdania finansowe giełdy. Sprawdza, czy są one wykonane zgodnie z ustawą o rachunkowości i kodeksem spółek handlowych i czy zawarte w nich informacje odpowiadają księgom. Gdy rada giełdy opiniowała sprawozdanie finansowe dla potrzeb walnego zgromadzenia akcjonariuszy, większość pracy wykonał właśnie komitet audytu. Spotykał się z audytorem oraz z członkami zarządu giełdy odpowiedzialnymi za sprawozdania finansowe. Wyjaśniał pewne szczegóły sprawozdania i doprowadzał do wprowadzenia ewentualnych uzupełnień. Dopiero po pozytywnej opinii tego komitetu, sprawozdanie zostało pozytywnie zaopiniowane przez całą radę nadzorczą.

Skoro wspomniał Pan o procesie wyboru nowych władz giełdy, to czy konkurs w przypadku wyboru prezesa i ukrywanie jego nazwiska do ostatniego momentu przed głosowaniem na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy, to dobre rozwiązania?

Ideałem byłoby podanie nazwiska kandydata do publicznej wiadomości trochę wcześniej. Proszę jednak pamiętać, że cały proces odbywał się w sporym pośpiechu i po prostu nazwisko nie zostało ujawnione wcześniej z przyczyn technicznych. Tak jak kandydaci mieli mało czasu na zastanowienie się i złożenie dokumentów, tak i rada miała ograniczony czas na dokładne przeanalizowanie wszystkich kandydatur. Uważam, że zrobiliśmy to najlepiej, jak się tylko dało.

Rada nadzorcza zajmuje się także oceną działalności zarządu. Czy, Pana zdaniem, roczną nagrodę, jaką dostaną jego członkowie, a którą ustawa kominowa ogranicza od góry na poziomie około 45 tys. zł, należy uznać za właściwą?

Nie mam najmniejszych wątpliwości, że po tak dobrym roku wszystkim członkom zarządu te nagrody się należą. Co do ich wysokości - GPW to bardzo poważna instytucja i śmiem twierdzić, że ze wszystkich giełd na świecie zarząd tej instytucji zarabia najmniej.

Reklama
Reklama

Krótka ocena rynku z perspektywy 15 lat...

Rozwój rynku oceniam bardzo pozytywnie. Giełda to jedna z najlepszych, jeśli nie najlepsza inwestycja Skarbu Państwa. Czy widzi Pan inną część naszej gospodarki, która tak dobrze rozwinęła się od zera w ostatnich latach?

Giełda od początku była prowadzona z wizją, profesjonalnie i z charyzmą. Dobrze się stało, że wiele podstawowych kwestii zostało tak, a nie inaczej rozstrzygniętych w początkach jej funkcjonowania. Oczywiście, można gdybać, co by było, gdyby..., ale ja pogdybam tak: co by było, gdyby - tak jak chcieli niektórzy - wprowadzony został obrót zmaterializowany? Albo gdyby nie zostały nałożone obowiązki informacyjne, co miało wielu przeciwników. Może mielibyśmy dziś taki rynek, jak obecnie na Ukrainie.

Kilka lat temu zasiadał Pan także w zarządzie GPW. Jakie doświadczenia wyniósł Pan z tego okresu?

Od prezesa Wiesława Rozłuckiego nauczyłem się kilku ważnych rzeczy: np. jeżeli chcesz coś nowego stworzyć, to najpierw sprawdź, czy ktoś to już wymyślił i czy gdzieś to funkcjonuje. Jeśli tak i można mówić o sukcesie, to warto to powtórzyć. W przeciwnym wypadku z dużym prawdopodobieństwem nie ma się tym co zajmować. Czy - np. warto wejść w szczegóły porażki będącej konsekwencją jakiegoś procesu biznesowego, bo można wyciągnąć z tego wnioski na przyszłość i wtedy unikać kolejnych porażek.

Reklama
Reklama

Czy to może być rada dla nowego prezesa?

Uważam, że strategia giełdy, podejście do rynku powinno być w dużej części naśladowcze, z odrobiną miejsca na innowacyjność.

Nikt nie wierzył kiedyś, że się uda zrobić coś z odwlekaniem się pierwszego notowania akcji po ofercie publicznej. Na debiut trzeba było długo czekać. Jednak udało się doprowadzić do tego, że w polskim prawie znalazły się "prawa do akcji" i mamy zupełnie inny rynek.

Jak po zmianie zarządu będą wyglądały różnice w prowadzeniu giełdy?

Myślę, że się sporo zmieni. Nowy zarząd będzie bardziej operacyjny. Dotychczasowy ma niewątpliwe zalety - duże umiejętności i doświadczenie, ale na wszystko przychodzi czas. Jedna ekipa odchodzi, zostawia rynek w naprawdę niezłym porządku. Przychodzi druga, żeby tchnąć nowego ducha. Życzę nowemu zarządowi, żeby nie bał się podejmować wyzwań, a nie tylko bronił osiągniętej pozycji.

Reklama
Reklama

Rada nadzorcza - jak już Pan wspomniał - ma też wpływ na strategię giełdy. Jak powinna ona wyglądać?

Istotą sprawy jest wzmocnienie pozycji giełdy w regionie. Do tego trzeba patrzeć kompleksowo na instytucje infrastruktury rynkowej. Giełda i Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych są ze sobą bardzo mocno związane, nie bez znaczenia jest również CeTO. Jeżeli mówimy o pozycji GPW na rynkach europejskich czy nawet światowych, to na pewno musimy pamiętać o tym, że w dużej części zależy ona od pozycji i możliwości KDPW oraz od postrzegania giełdy w roli lokalnego lidera.

Wyzwania dla nowego zarządu...

Przede wszystkim przyciągnięcie jak największej liczby emitentów - zarówno polskich, jak i zagranicznych. Nowy zarząd będzie musiał znaleźć pomysł na wzmocnienie naszej pozycji za granicą. Pytanie brzmi: czy warto wykorzystać duże zasoby finansowe, którymi dysponuje GPW, do przejęcia innej giełdy, czy może lepiej zaangażować się w tworzenie jakiegoś rynku.

Zadaniem dla nowego zarządu będzie też wypracowanie koncepcji możliwej rozsądnej zmiany struktury własnościowej mającej na celu wzmocnienie regionalnej pozycji giełdy, ale nie chciałbym tego nazywać prywatyzacją. W tym względzie ostateczne decyzje zawsze należą do akcjonariuszy.

Reklama
Reklama

O jakim tworzeniu rynku Pan mówi?

Na przykład: na Ukrainie. Tam rynek cały czas raczkuje. Może warto się zaangażować w jego rozwijanie?

Czy fakt, że w konkursie na prezesa GPW rada nadzorcza wskazała jedną osobę i że jest nią wiceprezes KDPW, oznacza, że uważa za kluczową dla dalszego rozwoju krajowego rynku kapitałowego jeszcze większą współpracę między giełdą i depozytem?

Na pewno świadomość tego, jak wygląda i jak funkcjonuje Krajowy Depozyt, będzie bardzo pomocna prezesowi Sobolewskiemu w rozwijaniu pozycji giełdy w przyszłości. Wiedza, którą posiada tak od strony obrotu, jak i od strony rozliczeń, umożliwi mu dobre prowadzenie giełdy.

Czy KDPW może wrócić do struktur GPW?

Nigdzie na świecie tak się nie dzieje. Uważam natomiast, że trzeba rozważyć powrót do koncepcji przesunięcia własności KDPW w stronę giełdy.

Jeżeli mówimy o jakiejkolwiek strategii dla rynku kapitałowego, o Agendzie Warsaw City 2010 i wykonaniu niektórych jej postanowień, które są całkowicie aktualne, to musimy patrzeć wyłącznie całościowo na te dwie instytucje. Co więcej - należy dołożyć do tego także CeTO.

W jakiej roli widzi Pan MTS-CeTO?

GPW powinna doprowadzić do tego, żeby stać się większościowym akcjonariuszem tego rynku papierów dłużnych. Powinna też skończyć z jakąkolwiek konkurencją między tymi rynkami, bo ta, niestety, cały czas istnieje.

CeTO powinno być hurtowym rynkiem obligacji. Każda inna działalność powinna być zaniechana.

Ludwik Sobolewski w konkursie na prezesa GPW przedstawił swoją wizję rozwoju rynku. Czy to, że właśnie on został wybrany, oznacza pełną akceptację dla jego pomysłów ze strony głównego akcjonariusza - Skarbu Państwa?

Niewątpliwie został zaakceptowany pewien sposób myślenia. Każdy zarządzający musi mieć jednak w sobie trochę pokory. Realizuje pewną wizję, broni tego, co uważa za słuszne, ale także słucha. Czasami priorytety właścicieli się zmieniają.

Myśli Pan, że podczas nadchodzącej kadencji zarząd GPW będzie mógł liczyć na wsparcie Skarbu Państwa, np. jeżeli chodzi o prywatyzację dużych spółek przez giełdę?

Myślę, że tak. Jest wiele spółek, których akcje powinny być sprzedawane w ofertach publicznych. Siłą naszego rynku są również prywatne firmy. Jest wiele spółek, które pokazują, że dzięki kapitałowi zdobytemu na giełdzie można się bardzo dobrze rozwijać. Żałuję tylko, że jest tak mało firm z sektora wysokich technologii. W ich przypadku można zauważyć największe efekty.

Pierwsze zadanie dla nowego zarządu.

Przede wszystkim objęcie spółki we władanie i ustalenie priorytetów działań na rozpoczynaną kadencję.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama