Komisja Europejska nakazała wczoraj Polsce wstrzymanie restrykcyjnych kontroli importowanych używanych samochodów. Jeśli nie posłuchamy, grozi nam postępowanie przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości oraz kary finansowe. W wysłanym do polskiego rządu liście KE podkreśla, że nasz kraj narusza jedną z podstawowych unijnych zasad - swobodę przepływu towaru.
Kontrole techniczne są jednym z działań, które mają hamować napływ starych samochodów z innych państw Unii Europejskiej. Bruksela po raz pierwszy zwróciła Polsce uwagę na - jak to określiła - "kłopotliwe" utrudnienia w lipcu ub.r. Zainteresowała się sprawą po licznych skargach konsumentów, którzy uważali, że są dyskryminowani. Argumentowali, że kupując takie same auto na terenie Polski, nie muszą poddawać go restrykcyjnej kontroli.
Bruksela podkreśla, że rozumie przyczynę, dla której nasz kraj zdecydował się na wprowadzenie utrudnień w imporcie starych samochodów (bezpieczeństwo na drogach oraz ochrona środowiska). Uważa jednak, że nie może to odbywać się kosztem praw konsumentów. Dlatego też zażądała zmiany przepisów i dała Polsce dwa miesiące na odpowiedę. Resort transportu na razie nie chce komentować sprawy. Czeka aż dotrze do niego oficjalne pismo KE w tej sprawie. Od początku roku do końca maja zostało sprowadzone do Polski ponad 273 tys. używanych aut. Jest to o 23,5 proc. mniej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego.
PAP