Cena miedzi po raz pierwszy od ponad miesiąca odnotowała tygodniowy wzrost, o czym przesądziło powszechne niemal oczekiwanie, że Rezerwa Federalna już w przyszłym miesiącu przerwie trwającą od dwóch lat serię podwyżek stóp procentowych. Taka decyzja przyspieszyłaby rozwój tamtejszej gospodarki, która zajmuje drugie miejsce na świecie pod względem zużycia miedzi.

Na londyńskiej giełdzie miedź staniała o 16 proc. od rekordu z połowy maja, a przyczyną tak znacznej wyprzedaży była obawa, że podwyżki stóp procentowych w Azji i Europie zahamują wzrost gospodarczy w tych rejonach.

Analitycy przewidują, że miedź może nadal drożeć w przyszłym tygodniu, gdyż oczekuje się wzrostu popytu w Stanach Zjednoczonych po czwartkowej informacji, że w I kw. tamtejszy PKB wzrósł aż o 5,6 proc., bardziej niż prognozowano.

Ceny miedzi mogą rosnąc także wtedy, gdy pojawią się kolejne zakłócenia w jej dostawach. Zapasy monitorowane przez LME spadły w czerwcu o 16 proc., do 93,575 tys. ton, co stanowi równowartość światowego zużycia tego metalu w ciągu zaledwie dwóch dni. Credit Suisse przewiduje, że popyt na miedź przewyższy w tym roku jej produkcję o 184 tys. ton.

Pod koniec piątkowych notowań kontrakty terminowe z dostawą za trzy miesiące były o 125 USD, 1,7 proc., droższe niż na zamknięciu dzień wcześniej i kosztowały 7425 USD za tonę. W ciągu dnia ich cena wzrosła nawet o 4,1 proc. Na koniec minionego tygodnia kontrakty te kosztowały w Londynie 6780 USD.