Wczorajsza sesja była pierwszą po wydłużonym weekendzie w Stanach Zjednoczonych (szczątkowych notowań w poniedziałek chyba nie ma co liczyć). Amerykanie świętowali Dzień Niepodległości, więc reszta świata, pozbawiona tradycyjnego drogowskazu, nie przejawiała przesadnej ochoty do handlu. Nasz rynek, wykorzystując sytuację, próbował we wtorek podciągnąć nieco indeksy, ale sukces był umiarkowany, a co za tym idzie - wymowa sesji raczej neutralna.

Wczoraj inwestorzy w oczekiwaniu na powracającą do gry Amerykę nie podejmowali jeszcze poważniejszych decyzji, stąd zapewne wynikała niska aktywność. Dodatkowym czynnikiem wpływającym na sytuację na naszym parkiecie był KGHM, którego akcje były notowane pierwszy raz bez dywidendy. Fakt ten odpowiada za lwią część przeceny, jaka dotknęła indeks WIG20, choć swoje trzy grosze dołożyły też inne spółki, m.in. Pekao i TP. Nastrojom na giełdach nie pomogły informacje o testach rakietowych przeprowadzonych przez Koreę Północną, choć wydaje się wątpliwe, aby ta prowokacja Phenianu miała jakieś daleko idące konsekwencje: nie pierwsze to spięcie z komunistycznym reżimem i zapewne nie ostatnie.

Najprawdopodobniej przyczyn zniżki i ewentualnych czynników ryzyka należy szukać gdzie indziej. Lekko spadającym indeksom w Eurolandzie sprzyjało oczekiwanie na dalsze zaostrzenie polityki monetarnej EBC, który na dzisiejszym posiedzeniu może zasygnalizować konieczność podwyżki stóp procentowych w sierpniu. Rynki od dłuższego czasu szczególną wagę przywiązują do tych zagadnień, szczególnie nerwowo oczekując komunikatów po posiedzeniu Fed. EBC nie ma takiego wpływu na inwestorów, ale jakaś reakcja może wystąpić. Do podobnego kroku szykuje się też podobno bank centralny w Tokio.

Nie ulega jednak najmniejszym wątpliwościom, że kwestia stóp procentowych, tak zajmująca inwestorów na całym świecie, zejdzie niebawem na dalszy plan, a górę wezmą obawy (nadzieje?) związane ze stanem gospodarek. Tam chyba należy szukać klucza do prognoz dłuższych niż na kilka najbliższych tygodni.