Wczorajsza sesja była kolejną, na której nie dało się racjonalnie tłumaczyć zachowania inwestorów spływającymi na rynek informacjami. Najjaskrawszym tego przykładem był poranny wzrost TechWIG o prawie 1,4 proc. Indeks wyróżniał się nie tylko na tle pozostałych indeksów z GPW, ale też stał w zupełnej sprzeczności z wydarzeniami na rynkach światowych, gdzie dopiero co spółki technologiczne od Ameryki począwszy, poprzez Azję, a na rynkach europejskich skończywszy, popadły w niełaskę na skutek obniżenia ratingu dla branży technologicznej w USA przez Merrill Lynch.

Ponownie kluczem do sukcesu okazało się uważne obserwowanie rynku terminowego i odniesienie tych transakcji do rynku kasowego. Po pierwszej fali wzrostowej, ostrzegałem w internetowych komentarzach, że kolejny poranny wzrost wygląda zupełnie inaczej niż każdy ze spekulacyjnych byczych rajdów w ciągu ostatnich trzech sesji. Choć wzrost liczby otwartych pozycji wraz ze wzrostem kontraktów był bardzo podobny, to tym razem wartość pojedynczych transakcji (zarówno na kontraktach, jak i na rynku terminowym) była znacznie mniejsza od poprzednich sesji. Zupełnie inny był też styl kupna. Wzrost wyraźnie nie był prowadzony przez "byczego opiekuna" (co wcześniej gwarantowało trwalsze wzrosty), ale jedynie przez wiarę indywidualnych inwestorów w kontynuację tych spekulacyjnych ruchów. Zamiast zakupów kontraktów "setkami" i idących za tym koszyków kupna na rynku kasowym, co oglądaliśmy na poprzednich sesjach, wczoraj z rana mieliśmy setki pojedynczych transakcji i jedynie zakupy mniejszych spółek. 

Gwałtowny zwrot i przecena w dalszej części sesji pokazała, jak ogromną rolę na obecnym etapie odgrywa to kto dokonuje zakupów na rynku terminowym i dlaczego indeksy tak dynamicznie rosły na ostatnich sesjach. Do wczoraj rynkiem sterowało grono dużych inwestorów, a impuls do wzrostu cen akcji dawał za każdym razem rynek terminowy. Po dość brutalnym przerwaniu byczej serii i konsolidacji WIG20 przy sesyjnych minimach przez cały wtorek (co jest oznaką słabości), na rynek wkradnie się teraz niepewność, która nie pozwoli już z taką łatwością wspinać się wszystkim spółkom. W dłuższym terminie dla indeksów będzie to korzystne, bo nie wszystkie spółki na ostatni ruch zasłużyły, a lepiej oddzielać ziarno od plew na początku wzrostu.